Kościół św. Anny w Warszawie został wykorzystany do prowokacji. Podczas odczytywania listu biskupów dotyczącego aborcji, ze świątyni zaczęło ostentacyjnie wychodzić kilka kobiet. Okazuje się, że była to ustawka. W awanturę zamieszana była Anna Zawadzka, feministka, która w wyborach do Parlamentu Europejskiego startowała z poparciem „Partii Kobiet”.
- napisali w oświadczeniu duszpasterze z warszawskiego kościoła Św. Anny.Jest nam bardzo przykro, że osoby, które przyszły, by w atmosferze modlitwy i paschalnej radości uczestniczyć w Najświętszej Ofierze oraz Chrzcie trójki dzieci, były skazane na oglądanie zaplanowanej prowokacji kilku osób
CZYTAJ WIĘCEJ: Prowokacja w kościele św. Anny. Jest zawiadomienie o przestępstwie
Sabina Treffler z „Gazety Polskiej Codziennie” ustaliła, że żadna polska telewizja nie prosiła o zgodę na wejście do świątyni i kamerowanie. Z taką prośbą zgłosiło się wyłącznie niemieckie ZDF - podał rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej.
Dziś okazało się, że materiał kręciła telewizja TVN. ZDF bowiem podała, że materiał o ustawce w świątyni kupiła od TVN Agency.
Co ciekawe, ta stacja nie miała pozwolenia na kamerowanie w świątyni. Znamienne dziś wydają się słowa jednego ze świadków zajścia w kościele św. Anny W Warszawie. Mężczyzna opowiedział, że po wyjściu feministki Anny Zawadzkiej ze świątyni, wyszedł i reporter z kamerzystą, po czym na mikrofon założył kostkę „TVN” i przystąpił do wywiadu.