Fundacja Krystyny Jandy na Rzecz Kultury wydała dziś oświadczenie:
Zapytaliśmy uczestnika protestu jak było w rzeczywistości:Szanowni Państwo, chcieliśmy sprostować tendencyjne doniesienia w sprawie rzekomego wyklaskania pana Macieja Stuhra w Teatrze Polonia podczas spektaklu „Boska”. Zaczął klaskać jeden, bardzo starszy pan. Pani Janda, która była także na scenie, zapytała tego pana czy zamierza dalej przeszkadzać, po czym publiczność wyklaskała tego pana i wygoniła go z sali. Do pana podeszli bileterzy z prośbą o opuszczenie sali, a nie ochrona, potem spektakl kontynuowano bez przeszkód. Pozdrawiamy. Fundacja KJ Na Rzecz Kultury.
- Czy Macieja Stuhra „wyklaskiwał” rzeczywiście tylko jeden starszy Pan?
- Dlaczego chcecie zachować anonimowość, żaden z was nie zgodził się na rozmowę pod nazwiskiem?- Bardzo mnie zdenerwował dzisiejszy wpis Krystyny Jandy, która jest świetną aktorką, ale dalej nie rozumie o co nam chodziło, i o co chodzi ludziom, którzy poczuli się urażeni zachowaniem Macieja Stuhra, a także jej samej. Zamiast zastanowić się, dlaczego tak bardzo oddalili się w swojej pogardzie wobec zwykłych ludzi, że Ci muszą organizować tego typu akcje, idą w zaparte. Po pierwsze ten Pan, którego określiła jako staruszka, jest w wieku córki Jandy. Po drugie, ja i inni ludzie siedzący w innych miejscach w teatrze, z dumą razem z nim wstaliśmy i „wyklaskiwaliśmy” aktora, bo po to tam poszliśmy, a jesteśmy raczej młodzi. Kiedy Janda zapytała „wyklaskującego” czy ma zamiar dalej klaskać usłyszała, że przecież jest w teatrze i może klaskać. Strasznie się wtedy zdenerwowała i przerwała spektakl. Po około 10 minutach wszyscy solidarnie postanowiliśmy opuścić salę. Krystyna Janda może przejrzeć nagrania monitoringu.
Wolimy zachować anonimowość, bo planujemy więcej podobnych akcji i trudno by nam było organizować kolejne. Możemy tylko powiedzieć, że jesteśmy grupą osób związanych ze światem sztuki, każdy z nas wyraża się także artystycznie. A aktorzy zamiast traktować siebie jak wybrańców Boga, których nie można krytykować, niech się zastanowią nad swoim postępowaniem. Ich hipokryzja przekracza ostatnio wszelkie granice. Piszą książki i felietony, w których pouczają Polaków jak mają żyć a jednocześnie np. wypowiadają się entuzjastycznie o Putinie, którego wojska napadły na Ukrainę i który jest obecnie największym terrorystą w Europie. Gdzie byli, kiedy dopominaliśmy się o prawdę o Smoleńsku - my zwykli ludzie, nie PiS? Gdzie byli jak wyrzucali dziennikarzy z pracy po 10 kwietnia? Gdzie byli jak pałowali zwykłych młodych ludzi na ulicy idących w Marszu Niepodległości? Teraz udają „odważnych”, kiedy za protestowanie nic realnie nie grozi…
Niech szanują Polskę, zmarłych i naszych bohaterów i świętości to nie będziemy im robić przysłowiowej „obory”. Polska tradycja wyrażanie pokojowego protestu wobec takich zachowań jest ogromna, mamy z czego czerpać.