Co dziś wiadomo na temat przyczyn wypadku samochodu, którym podróżował prezydent Andrzej Duda?
Ppłk Dariusz Bielas: W kolumnie prezydenckiej jechało dziewięć samochodów. Oprócz tych należących do BOR-u były też auta policyjne otwierające i zamykające kolumnę, a także Kancelarii Prezydenta. Na razie jednak jest zbyt wcześnie, aby mówić o przyczynach wypadku. Po to zostały powołane dwa zespoły – jeden prowadzony przez prokuraturę i policję, drugi przez BOR – aby to wyjaśnić. Nasz zespół bada procedury wewnętrzne – to, jak była przygotowana kolumna i jak były eksploatowane samochody. Oczywiście przyczyn może być wiele. Tym bardziej że codziennie samochody są sprawdzane przed jazdą, m.in. pod względem technicznym.
Kiedy więc będzie cokolwiek wiadomo?
Zakładamy, że w ciągu kilku dni.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że po wypadku prezydenckiego BMW zaczęto bardzo wnikliwie badać m.in. zakup przez BOR opon, z których jedna pękła właśnie w prezydenckiej limuzynie.
Mogę powiedzieć, że część kontroli w tym obszarze trwa. Problem jednak w tym, że najmłodsze samochody, które jeżdżą w grupach ochronnych mają sześć lat. Cały czas eksploatowane są także te mające prawie 20 lat. Jeżeli przez lata nie uzupełnia się systematycznie sprzętu i nie planuje się środków na ich zakup, to jest to problem.
Czy zakup opon, z których jedna pękła w prezydenckim samochodzie przebiegał zgodnie z prawem?
Na razie nie możemy mówić, czy te zakupy były prawidłowe, czy nie. Nowe kierownictwo jest dopiero od trzech miesięcy. Nie jest więc w stanie wszystkiego naraz sprawdzić, zweryfikować i naprawić. Potrzebny jest na to czas. Robimy, co możemy. Tym bardziej, że w lipcu czekają nas dwie duże imprezy. To na dziś priorytet dla BOR-u. Mogę jednak powiedzieć, że przygotowania idą sprawnie. Oprócz tego obecnie toczy się kilka przetargów, w których chcemy kupić m.in. nowe samochody i urządzenia pirotechniczne.