Janusz Lewandowski chciałby, aby Polacy zapomniei, że związana z nim formacja biła w ostatnich latach rekordy, jeśli chodzi o afery, skandale i marnowanie publicznych pieniędzy.
Były eurokomisarz straszył dziś tak, jakby debata i procedura nadzoru była dla Polski czymś apokaliptycznym.
"To najgorszy dzień dla Polski od 2004 roku. Demokratyczne Europa rozsądza stan praworządności w naszym kraju. Ten los zgotowały nam rządy PiS. Potrzebowały niespełna 2 miesięcy. Źródło tkwi w nadużyciach władzy w kraju, doskonale widocznych dla całej demokratycznej Europy".
Lewandowski nie mógł też zapomnieć o Jarosławie Kaczyńskim; zapomniał chyba przy tym, czym była "nocna zmiana":
"A główny sprawca też ukrywa się w kraju, wysyła posłańców, ale to przecież prezes Kaczyński projektuje te zmiany i zapowiada dalszy ciąg nocnej zmiany. Tak że tych przykrych dni dla Polski w europarlamencie czy w Komisji Europejskiej będzie po prostu więcej".
Sylwetkę Janusza Lewandowskiego przypomniał młodszym Polakom w 2015 r. PiS. Warto więc dziś odświeżyć filmik przypominający dawne "dokonania" europosła PO:
