Opozycjonista zaskarżył przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie wcześniejszy wyrok sądu okręgowego, który potwierdził, że był więziony przez SB. Nie wskazywał natomiast na skalę bestialskiego traktowania, jakiego doznał jako nastolatek w esbeckim śledztwie podczas stanu wojennego.
Tomasz Sokolewicz to znany antykomunistyczny działacz, współtwórca Federacji Młodzieży Szkolnej (FMS), w której działał z Emilem Barchańskim, najmłodszą ofiarą stanu wojennego. Organizacja FMS przeprowadzała w latach 80. m.in. akcje oblewania farbą pomników Feliksa Dzierżyńskiego czy Marcelego Nowotki w Warszawie. Emil Barchański został zamordowany przez SB, a jego sprawcy nigdy nie zostali osądzeni. Sokolewicz po latach wytoczył proces o zadośćuczynienie za doznane krzywdy, ujawniając w sądzie fakty dotyczące także śmierci Barchańskiego. W 2014 r. sąd okręgowy przyznał mu część zadośćuczynienia, którego żądał. Jednocześnie podważył część faktów dotyczących brutalnego śledztwa SB, jakiemu poddano Sokolewicza.
– To wyrok krzywdzący, odbierający godność – takimi określeniami nazywał go w procesie Tomasz Sokolewicz i jego pełnomocnik mec. Antoni Łepkowski. – Gdyby wyrok stwierdzał zgodnie z prawdą, że za niezłomną działalność antykomunistyczną młody wówczas człowiek cierpiał tortury ze strony aparatu represji, nie zostałby podważony – mówił mec. Antoni Łepkowski.
W piątek Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił wyrok sądu okręgowego i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.