"Prawdopodobnie wśród tej grupy kryje się najtwardsza część elektoratu Platformy, która uznała, że naciski polityka PO nie były aż tak karygodne" - komentuje z serwisem newsweek.pl Tomasz Łysakowski, medioznawca.
Czy Tomasz Arabski powinien stracić stanowisko? - takie pytanie zadał Interaktywny Instytut Badań Rynkowych. "Zdecydowanie tak" - to zdanie 25 proc. badanych, a "raczej tak" powiedziało 22 proc. osób. "Raczej nie" - tak odpowiedziało 16 proc., "zdecydowanie nie" - 3 proc. Zdanie w tek kwestii nie miało 34 proc. badanych.
Przypomnijmy, według relacji Tomasza Machały z Polsatu, w Izraelu doszło do skandalicznego incydentu. Tomasz Arabski naciskał na dziennikarza PAP, by ten wycofał się z zadania "trudnego pytania" Donaldowi Tuskowi. Relacjonując wydarzenia w Jerozolimie, dziennikarz opisuje, iż "do zadania pytania z polskiej strony został wskazany dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej. Reporter PAP chciał zapytać Donalda Tuska o zapowiedzianą także w Jerozolimie w kwietniu 2008 roku ustawę reprywatyzacyjną. Szef rządu mówił wtedy, że powstanie ona w ciągu kilku miesięcy. Minęły trzy lata i nadal jej nie ma". Treść pytania jeszcze przed jego zadaniem poznał Arabski. Szef Kancelarii Premiera dążył do tego, aby to ono nie padło. Gdy to mu się nie udało, wyciągnął komórkę i zadzwonił do szefa Polskiej Agencji Prasowej. Po kilku minutach w kieszeni reportera PAP zadzwonił telefon. Dzwonił jego szef., który zakazał zadawania pytania.