Oficjalne otwarcie Muzeum Katyńskiego odbyło się 17 września. Było hucznie i z udziałem najważniejszych władz państwowych – prezydentem Andrzejem Dudą, premier Ewą Kopacz i ministrem obrony Tomaszem Siemoniakiem. Szefowa rządu z uznaniem podkreślała, że na muzeum czekały pokolenia Polaków. Poczekają jeszcze kilka tygodni. Okazuje się bowiem, że oficjalne otwarcie nie oznacza, że każdy może zwiedzić wystawę. Mimo że w stolicy wiszą plakaty zapewniające, że muzeum zostanie otwarte dla zwiedzających 3 października, to jednak ekspozycję zwiedzać indywidualnie będzie można od 2 listopada. Od października udostępnione ono będzie jedynie zorganizowanym grupom.
Tymczasem codziennie od drzwi odbijają się dziesiątki osób, które w minionym tygodniu obserwowały relację z otwarcia muzeum. W piątek pod drzwiami muzeum pikietowali również przedstawiciele Komitetu Katyńskiego. – W ciągu kilkunastu minut można było dzisiaj spotkać kilkadziesiąt osób, w tym np. z USA, które były przekonane, że to muzeum można zwiedzać. Spotkał ich zawód, bo musieli odejść z kwitkiem – mówi nam Andrzej Melak, prezes Komitetu Katyńskiego. Jego zdaniem politycy PO, czyli gospodarze uroczystości 17 września, zorganizowali hucpę polityczną skierowaną na kampanię wyborczą.

fot. Zbyszek Kaczmarek
– To oburzające. Kwestia zbrodni katyńskiej jest dla Polaków świętością. Nie powinno wykorzystywać jej się do bieżącej polityki. Nie zdecydowano się na otwarcie muzeum 2 listopada, bo byłoby to już po wyborach. To skandal – mówi nam Andrzej Melak.
Podobnego zdania jest Magdalena Merta ze stowarzyszenia Katyń 2010. – Chodziło o to, żeby dokonać otwarcia przed wyborami. Nie służyło to ani pamięci Katynia, ani poważnemu traktowaniu tej sprawy. Codziennie tutaj pod bramą pojawiają się ludzie którzy chcą zwiedzić wystawę i odchodzą z kwitkiem ponieważ nie było informacji, że otwarcie 17 września jest tylko hucpą polityczną i oszustwem.
– To wielki ból – mówi nam Magdalena Merta. Wiceprezes stowarzyszenia Katyń 2010 nie jest jednak zaskoczona instrumentalnym traktowaniem ofiar Katynia. – Wielokrotnie obserwowałam to w kwestii katastrofy smoleńskiej. Nie można do tego przywyknąć, bo za każdym razem to bardzo boli. Nie możemy się na to godzić. Trzeba protestować przeciwko kłamstwu – podkreśla M. Merta.
Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"