Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

PiS ma plan na gospodarkę, przedsiębiorców i podatki. „Wracamy do ustawień fabrycznych”

Politycy Prawa i Sprawiedliwości rozwinęli dziś nieco bardziej szczegółowo gospodarcze propozycje przedstawione podczas sobotniego „Kongresu Gospodarka”. W poniedziałek do założeń zaprezentowanych podczas wydarzenia nawiązali kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek oraz poseł tej partii Zbigniew Kuźmiuk. Parlamentarzyści skupili się zarówno na sytuacji przedsiębiorców, jak i stanie finansów publicznych.

Autor:

Przemysław Czarnek przypomniał, że sobotni kongres miał być początkiem szerszej prezentacji programu gospodarczego PiS.

Kongres Gospodarka rozpoczął przedstawianie naszego punktu widzenia na to, co się dzieje w polskiej gospodarce, w polskich finansach publicznych w szczególności, bo temu był poświęcony zasadniczo kongres sobotni

– wskazywał podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Więcej w artykule: Sześć propozycji PiS dla przedsiębiorców. Wśród nich stara składka zdrowotna i dobrowolny KSeF

Jak zapowiedział, temat przedsiębiorców będzie kontynuowany podczas kolejnej konwencji.

Sprawa przedsiębiorców, zwłaszcza mikroprzedsiębiorców i małych przedsiębiorców, będzie poruszana już w sobotę na kolejnej konwencji konserwatywnej

– zapowiedział.

Czarnek o propozycjach PiS

Kandydat PiS na premiera przypomniał następnie najważniejsze elementy przedstawionego programu. Jednym z nich jest powrót do zryczałtowanej składki zdrowotnej.

Przecinamy wszystkie spekulacje, wracamy do ustawień fabrycznych, likwidujemy błędną decyzję rządu Mateusza Morawieckiego. W tej jednej części był to błąd

– zaznaczył Czarnek.

Jak zaznaczył, zmiana zasad naliczania składki zdrowotnej szczególnie mocno uderzyła w najmniejsze firmy. "Zmiana dotycząca składki zdrowotnej uderzyła zwłaszcza w małych, mikroprzedsiębiorców. Jest to zupełnie oczywiste. Musimy wrócić do tego, co było przed tą zmianą" - mówił dalej.

Kolejnym postulatem jest jednorazowa amortyzacja w roku podatkowym. Według Czarnka ma ona pomóc w uwolnieniu kapitału i zwiększeniu poziomu inwestycji.

Wiemy, że na rachunkach polskich przedsiębiorców jest 550 miliardów złotych, które mogą być inwestowane, tylko trzeba dać podstawę i stworzyć szanse do inwestowania

– przekonywał.

PiS chce również przywrócenia karty podatkowej oraz wydłużenia okresu wyboru formy opodatkowania. Czarnek przekonywał, że rozwiązania te mogą pomóc w ograniczeniu szarej strefy.

To są przywileje dla tych przedsiębiorców, zwłaszcza karta podatkowa, którzy dzisiaj są w szarej strefie. Ta szara strefa musi być likwidowana, żeby była likwidowana, to trzeba dać przedsiębiorcom możliwość opodatkowania właśnie bardzo dla nich atrakcyjnego

– mówił.

Wśród propozycji znalazło się także podniesienie drugiego progu podatkowego do 180 tys. zł oraz jego coroczna waloryzacja.

Nie czekamy, tylko waloryzujemy co roku po to, żeby dać Polakom możliwość opłacalności pracy, również w nadgodzinach i podejmowania tej pracy, a nie zostania w domu, bo przy niskim progu podatkowym drugim tak rzeczywiście się często dzieje

– argumentował polityk.

Kolejny postulat dotyczy podatku od dywidendy. PiS proponuje obniżenie stawki do 10 proc. "To jest ukłon w szczególności do firm rodzinnych, spółek z o.o. 10-procentowa stawka zdecydowanie lepiej będzie funkcjonowała niż ta obecna" - zaznaczył.

Czarnek poruszył również kwestię polityki energetycznej. "No i wyjście z ETS-u, inwestycje w energetykę węglową, o tym mówił w szczególności pan prezes Daniel Obajtek, dokładnie przedstawiał, jak to wygląda" - wskazał.

Jak podsumował, przedstawione propozycje mają służyć nie tylko przedsiębiorcom. "Te siedem punktów dla rozwoju gospodarczego to jest również siedem punktów dla ratunku finansów publicznych" - dodał.

Kuźmiuk: gospodarka potrzebuje inwestycji

Do założeń przedstawionych przez Czarnka odniósł się Zbigniew Kuźmiuk. Poseł PiS podkreślał, że polska gospodarka rozwija się w tempie przekraczającym 3 proc., ale jego zdaniem struktura tego wzrostu wymaga zmian. "Rozwija się ona w tempie ponad 3%, ale ten rozwój jest oparty przez ostatnie trzy lata przede wszystkim na konsumpcji" - zaczął Kuźmiuk.

Jak zaznaczył, konsumpcja pozostaje ważnym elementem wzrostu, ale nie może być jedynym jego źródłem.

Oczywiście to jest ważny fundament wzrostu gospodarczego, ale potrzebne są także inwestycje, no i oczywiście wzrost eksportu

– powiedział.

Zdaniem Kuźmiuka propozycje przedstawione podczas kongresu mają uruchomić właśnie inwestycyjną część gospodarki. "Większość tych propozycji, które przed chwilą przedstawił pan profesor, właśnie będzie służyła temu, aby ten silnik inwestycyjny wreszcie zaczął pracować, a także żebyśmy więcej eksportowali niż do tej pory" - przekonywał.

Jak dodał, celem powinien być wzrost gospodarczy oparty na trzech elementach.

Wtedy będziemy mieli do czynienia z równoważonym wzrostem gospodarczym, a więc PKB budowanym przez trzy silniki: konsumpcyjny, inwestycyjny i eksportowy

– zaznaczył poseł PiS.

"Ciągle to samo"

Znaczna część wystąpienia Kuźmiuka dotyczyła jednak finansów publicznych. Polityk zwrócił uwagę na rozpoczynającą się debatę nad kolejnym projektem budżetu przygotowanym przez obecny rząd. "Ten budżet nie różni się niczym od tych, które ta koalicja składała do tej pory. Gigantyczny deficyt sięgający prawie 300 miliardów złotych" - zauważył.

Jak przekonywał, skala planowanego deficytu oznacza konieczność finansowania dużej części wydatków pieniędzmi pochodzącymi z długu.

Planowane są dosyć wysokie wydatki, ale na te wydatki jedną trzecią pieniędzy trzeba pożyczyć

– powiedział.

Kuźmiuk zwracał uwagę, że podobna sytuacja - jego zdaniem - miała miejsce w kolejnych budżetach przygotowywanych przez obecną koalicję - w roku 2024, 2025, 2026 oraz 2027. 

Podkreślał również skalę narastającego zadłużenia. "Suma deficytów budżetowych przez te cztery lata to ponad bilion złotych, a dług publiczny związany z realizacją tych budżetów to blisko półtora biliona złotych" - mówił.

Chwilę później porównał te wartości z zadłużeniem narastającym przez wcześniejsze dekady.

Wiele rządów, rzeczywiście wszystkie one, zadłużyły nas na kwotę biliona siedmiuset miliardów prawie, ale przez 34 lata, natomiast ta ekipa zaledwie przez cztery lata na półtora biliona złotych

– przekonywał.

„To musi dotrzeć do polskiej opinii publicznej”

Kuźmiuk wskazywał również na wzrost relacji długu publicznego do PKB. Według niego obecna sytuacja jest szczególnie niepokojąca, ponieważ zadłużenie rośnie mimo wzrostu gospodarczego. "To musi dotrzeć do polskiej opinii publicznej, bo odnoszę wrażenie, że Polacy nie zdają sobie sprawy z tego, jak na ścianę prowadzi nas ta koalicja rządowa" - stwierdził.

Polityk PiS przekonywał, że konieczne jest zahamowanie wzrostu długu w relacji do PKB. Wśród rozwiązań wymienił m.in. uszczelnienie systemu podatkowego.

My przedstawiliśmy kilka propozycji, które mają doprowadzić do tego, że ten wzrost długu w relacji do PKB zostanie zahamowany. To jest uszczelnienie systemu podatkowego

– mówił.

Kuźmiuk odniósł się także do kwestii strefy euro. Zastrzegł, że nie chce przesądzać, czy obecna sytuacja jest elementem celowej strategii rządu, ale przedstawił możliwy scenariusz dotyczący przyszłości Polski.

Nie chcę spekulować, czy to jest cel tej koalicji, bo być może ukrytym celem jest doprowadzenie do takiej sytuacji, że rządzący powiedzą: tylko wejście do strefy euro może nas teraz uratować

– podkreślił.

Jak dodał, jego zdaniem poważny kryzys finansowy mógłby zmienić podejście społeczeństwa do przyjęcia wspólnej waluty.

A ponieważ Polacy w większości są niechętni i potwierdzają to kolejne badania, to być może wywołanie jakiegoś gigantycznego kryzysu finansowego mogłoby spowodować, że potrzebna byłaby pomoc międzynarodowa, a wtedy warunkiem byłoby wejście Polski do strefy euro

– przyznał.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska