Paweł Fajdek obronił mistrzostwo świata, które wywalczył w Moskwie. W Pekinie osiągnął dystans 80,88m.
Sportowiec wyjaśnia, że po zamieszaniu pod hotelem kierowca taxi najprawdopodobniej nieświadomie odjechał z jego własnością. Tłumaczy relację tamtejszych mediów pisząc, że „nie chcieli opisać winy swojego obywatela dlatego najłatwiej winą obarczyć drugą stronę”.
Wraz z menadżerem ustalili gdzie znajduje się medal. Kierowca taksówki przywiózł go do hotelu, za co dostał napiwek. W tym samym czasie ktoś inny powiadomił władze o zgubie.
- zaznaczył Fajdek.Dwa dni później dowiadujemy się rzeczy nieprawdziwych, mało tego, kierowca nazwany zostaje złodziejem a ja pijanym durniem. Całość podchwyciły zagraniczne media a następnie co boli mnie najbardziej polskie, z którymi widziałem się dzień wcześniej i wiedzieli o zajściu. Przykro mi, że takie płytkie teksty wywołały tyle zamieszania, co gorsze wydawać się może, że przyniosło mi to większy rozgłos niż obrona tytułu