Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Biedroń ratuje się przed utratą prezydenckiego stołka. Chce od Kopacz 7 milionów

Po ubiegłotygodniowej decyzji sądu Słupskowi grozi finansowa katastrofa. Miasto ma niecały miesiąc na zapłacenie firmie Termochem 24 milionów złotych, których w kasie nie ma.

Autor:

Po ubiegłotygodniowej decyzji sądu Słupskowi grozi finansowa katastrofa. Miasto ma niecały miesiąc na zapłacenie firmie Termochem 24 milionów złotych, których w kasie nie ma. Bankructwo Słupska może też spowodować konieczność wprowadzenia zarządu komisarycznego w mieście. Robert Biedroń na pewno nie chce być zapamiętany jako najkrócej urzędujący w Słupsku prezydent, więc wpadł na pomysł, skąd zdobyć pieniądze – napisał w tej sprawie list do Ewy Kopacz.

Jak już informowaliśmy, Słupsk przegrał w sądzie arbitrażowym proces, który wytoczył miastu wyrzucony z budowy słupskiego aquaparku wykonawca. Miasto ma zapłacić firmie Termochem 24 miliony złotych. Jednak takich pieniędzy w miejskim budżecie po prostu nie ma, a czasu na ich znalezienie coraz mniej – tylko 23 dni.

Bankructwo miasta może wiązać się z koniecznością wprowadzenia komisarza w miejsce prezydenta i rady miasta. Ostatecznie zdecyduje o tym premier.

Obecny prezydent, czyli Robert Biedroń, postanowił poszukać ratunku właśnie u Ewy Kopacz. Napisał do niej trzystronicowy list, w którym opisał finansowe problemy miasta – obwinia za nie swojego poprzednika – i poprosił o pomoc.

Pozwalam sobie zwrócić się do Pani z prośbą o udzielenie miastu Słupsk bezzwrotnego wsparcia finansowego umożliwiającego spłatę zobowiązań wynikających z tego wyroku

– napisał Biedroń.

Poinformował również, że miasto może zapłacić Termochemowi 16 mln 985 tys. złotych, czyli brakuje aż 7 mln 495 tys. zł. I to tę kwotę prezydent miasta chce wyciągnąć od Kopacz. TVN24 podaje, że Biedroń zasugerował w liście, iż brakujące pieniądze rząd mógłby wpłacić Słupskowi jako dotację budżetu państwa do jednej z miejskich inwestycji infrastrukturalnych.

Wcześniej Biedroń spotykał się w tej sprawie m.in. z Januszem Piechocińskim, a także z Ryszardem Stachurskim, wojewodą pomorskim, prosząc – za jego pośrednictwem – o spotkanie z Ewą Kopacz. Na pieniądze od samego wojewody liczyć nie może, bo jak stwierdził w rozmowie z tvn24.pl rzecznik Stachurskiego, takich pieniędzy w budżecie wojewody nie ma.

Autor:

Źródło: tvn24.pl,niezalezna.pl,slupsk.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane