Wiśniewski powiedział, że był na miejscu katastrofy ok. godz. 8:49. Wtedy, według niego, interwencję podjęła straż pożarna. Jak mówił, wówczas pojawiły się pierwsze karetki. Dodał, że na miejscu katastrofy było wtedy kilka osób.
Zapewnił posłów, że jego materiały nie zostały zmontowane.
Wiśniewski najpierw przedstawił kilkuminutowy film nakręcony tuż po katastrofie samolotu Tu-154, który jest dostępny w internecie, jest też znany z telewizji. Wyjaśnił, że w tle nie słychać strzałów, tylko trzask płonącego drzewa. Podkreślił, że w późniejszej fazie filmu słychać też sygnały alarmowe straży pożarnej i karetek pogotowia. Dodał, że zastanowiło go dlaczego na miejscu katastrofy było tak cicho. "Nawet ptaki nie ćwierkały, nic się nie pali" - zauważył.
"Widać, że Rosjanom za bardzo się nie spieszyło" - odpowiedział, pytany o sprawność działania straży pożarnej i pogotowia na miejscu katastrofy.
Operator TVP powiedział też, że nakręcił najprawdopodobniej "część techniczną samolotu" i dlatego nie są na filmie widoczne np. osobiste rzeczy ofiar katastrofy. Mówił, że na miejscu katastrofy zobaczył teren prawdopodobnie przeorany skrzydłem, "które było pionowo w dół".
Wiśniewski mówił też posłom o okolicznościach zatrzymania go przez rosyjskie służby 10 kwietnia. Podkreślił, że rosyjskim funkcjonariuszom towarzyszył polski dyplomata. Rozmowa była dość krótka. Przedstawiłem się kim jestem, powiedziałem, że jestem dziennikarzem, mam akredytację. Zapytali się polskiego dyplomatę, czy wie kim jestem. Powiedział: "nie znam tego człowieka, proszę go aresztować, zabrać mu i zniszczyć sprzęt" - relacjonował.
Pracownik TVP podkreślił, że polski dyplomata nie przedstawił się. Opisał go jako człowieka po pięćdziesiątce, z krótkimi szpakowatymi włosami, średniej budowy ciała, w beżowym płaszczu. Dodał, że nie wie czy to był Tomasz Turowski odpowiedzialny za organizację wizyty w Katyniu 7 i 10 kwietnia 2010 r.
Poinformował też, że nie zeznawał jako świadek w rosyjskiej prokuraturze; nie był też proszony przez polską komisję (badającą przyczyny katastrofy), której przewodniczy szef MSWiA Jerzy Miller o złożenie wyjaśnień.
Wiśniewski zaprezentował też film z kamery zamontowanej 10 kwietnia w oknie hotelowym przedstawiający podchodzenie do lądowania o godz. 8:38 rosyjskiego samolotu Ił-76.