Niemiecki dziennikarz na antenie Telewizji Republika ujawnił, że dysponuje dwoma raportami niemieckiego wywiadu, z których wynika, że niemieckie służby specjalne nie miały wątpliwości co do okoliczności wydarzeń w smoleńsku. Co więcej, uważają, że nie doszło do wypadku, ale użyte zostały prawdziwe materiały wybuchowe.
- Choć z punktu widzenia wywiadu zawsze trzeba być ostrożnym – oni uważają, że nie był to wypadek i zastosowane były tam prawdziwe materiały wybuchowe. Poszedłem dalej, starałem się dowiedzieć czegoś więcej. To było dociekanie faktów, tego co się wydarzyło. Było tyle wskazówek tyle dowodów wskazujących na to, że nie był to wypadek... że musiało być to coś więcej – mówił Jürgen Roth. CZYTAJ WIĘCEJ
Mecenas Stefan Hambura, jako pełnomocnik części rodzin mających status pokrzywdzonych w śledztwie o sygnaturze akt Po. Śl. 54/10 wniósł o uwzględnienie wystąpienia niemieckiego dziennikarza śledczego w śledztwie oraz o zapoznanie się z nim prokuratury.
„Po. Śl. 54/10 Katastrofa w ruchu powietrznym w dniu 10.04.2010 r.
Poniżej znajdują się linki internetowe do dzisiejszego wystąpienia niemieckiego dziennikarza śledczego Jürgena Rotha w telewizji Republika – pisze mecenas dołączając linki do wystąpienia dziennikarza.
Wnioskuję o ich natychmiastowe uwzględnienie w postępowaniu i zapoznaniu się z ich treścią przed jutrzejszą konferencją prasową. Wskazuję, że nie jest możliwe sformułowanie kompleksowej opinii zespołu biegłych powołanych przez prokuraturę w celu stwierdzenia okoliczności, przyczyn i przebiegu tej katastrofy bez uwzględnienia dokumentów wywiadu niemieckiego (BND), które przedstawia i na które powołuje się Jürgen Roth.
Bez uwzględnienia mojego wniosku opinię biegłych należy uznać za niepełną i nie pozwalającą na sformułowanie wniosków co do okoliczności, przyczyn i przebiegu katastrofy.
Stefan Hambura"
Poniżej cała rozmowa Michała Rachonia z Jürgenem Rothem:
