Bundesnachrichtendienst (BND) to Niemiecka Federalna Służba Wywiadowcza (Informacyjna). Roth ujawnia, że według służb, rozbicie się pod Smoleńskiem rządowego Tupolewa nie było nieszczęśliwym wypadkiem, a zamachem.
„Nowa książka „Akta S. pod kluczem” od 8 kwietnia w sprzedaży. Wojna Putina na Ukrainie wstrzymała oddech świata. Jednak już pięć lat temu ukazała się zakazana rosyjska polityka agresji: 10 kwietnia 2010 roku doszło do katastrofy wojskowej maszyny w rosyjskim mieście Smoleńsk, zginęło 96 osób” – pisze Roth i podkreśla:
„Na pokładzie była polska elita władzy, w tym prezydent Lech Kaczyński i wysocy generałowie NATO. Czy było to jedynie tragicznym nieszczęściem, czy też zamachem, jak twierdzą nie tylko źródła w BND”.
Jürgen Roth po raz pierwszy pokazuje prawdziwe przyczyny katastrofy prezydenckiej maszyny i równocześnie zadaje najaktualniejsze pytania – czy katastrofa smoleńska miała coś wspólnego z zestrzeleniem samolotu MH17 i konfliktem na Ukrainie? – kończy swój wpis na Facebooku Jürgen Roth dając do zrozumienia, że zebrał dokumenty potwierdzające teorię zamachu.
(Fot. Facebook.com/jurgen.roth)
Wygląd szczątków zestrzelonego Boeinga 777, towarzyszące tej zbrodni rosyjska dezinformacja i niszczenie dowodów do złudzenia przypominają okoliczności katastrofy smoleńskiej. Ale jest jedna zasadnicza różnica: Ukraińcy, Holendrzy i Malezyjczycy nie wierzą w ani jedno słowo Putina, natomiast polski rząd w 2010 r. potraktował byłego oficera KGB jako partnera i przyjaciela – pisał w lipcu 2014 roku Grzegorz Wierzchołowski w „Gazecie Polskiej”.
W rozmowie z „GP” Jürgen Roth przyznał, że w związku z katastrofą smoleńską „mamy do czynienia z zaplanowaną akcją tuszowania prawdziwego przebiegu tragedii i jej przyczyn, z manipulowaniem przy czarnych skrzynkach, dokumentach, raportach”.
– Tak na dobrą sprawę jedyna różnica między Smoleńskiem a Donieckiem polega na tym, że teraz świat żąda powołania międzynarodowej, niezależnej komisji, która miałaby ustalić przebieg tej tragedii, a w 2010 r. w Polsce, wbrew głosom domagającym się takiego właśnie rozwiązania, rząd Donalda Tuska zadecydował inaczej. I wtedy, i obecnie mieliśmy i mamy do czynienia z zaplanowaną akcją tuszowania prawdziwego przebiegu tragedii i jej przyczyn, z manipulowaniem przy czarnych skrzynkach, dokumentach, raportach. Wszystkie te kwestie w przypadku Doniecka po prostu idealnie pokrywają z tym, jak Rosjanie zachowywali się po tragedii w Smoleńsku. To cały wachlarz analogii – powiedział w rozmowie z „Gazetą Polską” słynny niemiecki dziennikarz śledczy Jürgen Roth.
Wpis Rotha skomentował na Twitterze Cezary Gmyz.
