Harrison Ford we czwartek wystartował swoim zabytkowym jednosilnikowym samolotem Ryan Aeronautical z 1942 roku z lotniska w Santa Monica. W momencie startu wystąpiły problemy z silnikiem.
„Nie miał innego wyboru, z wyjątkiem awaryjnego lądowania” – czytamy w oświadczeniu na inforum.com. Skosił drzewa i awaryjnie lądował na polu golfowym, które jest oddalone od pasa startowego o około 400 metrów.

(fot. instagram.com)
Ford miał szramy na głowie. Obficie krwawił. Pierwszej pomocy udzielili aktorowi medycy znajdujący się na polu golfowym. „Aktor został przewieziony do lokalnego szpitala” – podał Patrick Butlersaid z Głównej Straży Pożarnej w Los Angeles. „Obrażenia są trwałe, lecz nie są groźne dla życia” – czytamy dalej w oświadczeniu.
Syn Forda, Ben, napisał na Twitterze, że był w szpitalu. „Tato czuje się dobrze. Jest poobijany, ale jest dobrze. To bardzo silny człowiek” - napisał.
Rzecznik Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu potwierdził, że pilot natychmiast zgłosił utratę mocy silnika. Agencja przeprowadzi pełne postępowanie wyjaśniające w celu ustalenia przyczyny wypadku.