Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że wszystko jest w porządku. Jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się wykresowi, na jaw wychodzi nie tylko perfidna manipulacja, ale też rażące błędy.
Nie dość, że zamieniono styczeń z lutym, by Bronisławowi Komorowskiemu poparcie wzrastało z 53 proc. do 56 proc. zamiast - tak jak jest w rzeczywistości - spadało o 3 pkt. procentowe, to jeszcze u jednego z kandydatów "0" (zero) jest większe od "2" (dwóch). Tym "szczęściarzem" został Janusz Korwin-Mikke.
