Zatrzymany mężczyzna to mieszkaniec gminy Solec-Zdrój. Jest on podejrzewany o to, że w nocy z 4 na 5 stycznia w Solcu-Zdroju, dokonał kradzieży z włamaniem do tamtejszego kościoła. Jak ustalono, sprawca do wnętrza dostał po wybiciu jednego z witraży, który znajduje się na wysokości około 12 metrów nad wejściem głównym. Po wejściu do środka, zabrał metalową kasetkę, którą wyrwał ze ściany. Następnie z pomieszczeń zakrystii zabrał bilon w nominałach od 5 do 50 groszy.
W tej sprawie jest również drugi wątek. Mundurowi sprawdzają, czy nie doszło do znieważenia przedmiotu lub miejsca czci religijnej. Na posadzce kościoła leżały bowiem rozsypane komunikanty, a w kapliczce miał być ułożony krzyż z komunikantów.
Jak ustalili funkcjonariusze, 20-latek zaraz po dokonaniu włamania wyjechał do Kielc. Tam mieszkał u swojej znajomej – tam został zatrzymany. W trakcie przeszukania, mundurowi znaleźli przy mężczyźnie część pieniędzy, które pochodziły z włamania do kościoła.
20-latek wstępnie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Jak oświadczył, do kościoła dostał się po uprzednim wejściu po piorunochronie na dach, a następnie po wybiciu witraża wszedł do środka. Tam wyrwał ze ściany i zabrał ze sobą skarbonkę z pieniędzmi (około 50 zł). Skarbonkę schował w zabudowaniach gospodarczych koło swojego domu.

fot. swietokrzyska.policja.gov.pl
W sobotę prokurator zastosował wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji. 20-latek będzie musiał dwa razy w tygodniu stawiać się na komendzie. Grozi mu nawet 10-letni pobyt za kratkami.