Dzisiaj rano – powołując się na rozmowę „Gazety Pomorskiej” z doktorem Mariuszem Kocuj z Porozumienia Zielonogórskiego – podaliśmy, że warszawscy policjanci otrzymali wczoraj wieczorem zawiadomienie o zaginięciu premier Ewy Kopacz.
– Dokładnie opisaliśmy nasz niepokój związany z zaginięciem, dodając, że tylko zaginiona może doprowadzić do wyjaśnienia naszego sporu z jej podwładnym – wyjaśniał Mariusz Kocuj. – Dopiero kiedy podałem, że ostatnio pełnioną funkcją jest funkcja Premiera RP, na komisariacie zapadła konsternacja. Po kwadransie przyszedł wyższy rangą oficer i wyjaśniliśmy sytuację – powiedział Kocuj.
Po publikacji, z portalem niezalezna.pl skontaktował się starszy aspirant Mariusz Mrozek, który sprostował podane informacje. Przyznał, że rzeczywiście w jednej z komend na warszawskiej Pradze pojawili się wczoraj przedstawiciele środowiska lekarskiego. I faktycznie chcieli złożyć zawiadomienie o zaginięciu Kopacza, ale zostali pouczeni, że zgłoszenie fikcyjnego zaginięcia, jest przestępstwem.
– Po pouczeniu wycofali się z chęci złożenia zawiadomienia o zaginięciu premier Ewy Kopacz – tłumaczy rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji.
Co prawda policja Ewy Kopacz nie szuka, ale w obecnej sytuacji warto by było, aby ktoś ją jednak odnalazł.