Amerykańscy kongresmeni otrzymali raport dotyczący zbrojeń rakietowych Rosji – donosi TVN24. Potwierdza on wcześniejsze oskarżenia o łamanie przez Federację Rosyjską najważniejszego dla Europy traktatu rozbrojeniowego z czasów zimnej wojny. Chodzi o traktat o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu, zwany traktatem INF.
Budowane oraz testowane przez Rosję rakiety są zagrożeniem przede wszystkim dla naszego kontynentu, bo zasięg objętych traktatem INF pocisków wynosi od 500 do 5500 km. Nie zagrażają więc bezpośrednio Stanom Zjednoczonym, ale ich bazom w Europie, a przede wszystkim europejskim członkom NATO.
Raport przygotowała uznana ekspertka od zbrojeń jądrowych Amy Woolf. Autorka sugeruje w nim, że jednym z celów powrotu Rosji do zakazanych pocisków jest próba „rozbicia NATO” poprzez oddzielenie zagrożeń wobec Stanów Zjednoczonych od zagrożeń wobec ich europejskich sojuszników i europejskich baz.
Gra Rosji jest przebiegła. Nowej generacji pocisk balistyczny wymyka się bowiem ścisłej traktatowej klasyfikacji, a przez to daje Władimirowi Putinowi wymówkę, że żadnych umów nie łamie.
Ten pocisk to RS-26 Rubież. Oficjalnie wiadomo o rakiecie niewiele. Prace nad nią ruszyły w 2008 roku, ale dopiero od dwóch lat jest testowana. Dwa ostatnie z przeprowadzonych testów RS-26 wskazują, że pocisk jest optymalizowany do osiągania odległości dużo poniżej maksymalnego zasięgu.
Jak podaje TVN24, Amy Woolf, a także inni amerykańscy eksperci, zwracają uwagę, że choć teoretycznie traktat INF nie obejmuje RS-26, to pocisk ten w praktyce należy do zakazanej od ponad ćwierćwiecza kategorii „pocisków balistycznych średniego zasięgu”. Zdaniem ekspertów, w taki właśnie sposób Rosja znalazła sposób na obejście ustaleń traktatu, konstruując nowy rodzaj broni, skierowanej przede wszystkim przeciwko Europie.