Minister kultury Federacji Rosyjskiej Władimir Medinski powiedział dziś, że projekt pomnika poświęcony pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej o długości 100 metrów jest niemożliwy do realizacji "gdyż naruszyłoby to przepisy bezpieczeństwa związane z ruchem samochodowym" - oświadczył Medinski na spotkaniu z dziennikarzami w Moskwie. Jest jeszcze inny argument: nie ma tam odpowiedniego terenu na tak duży pomnik. Szef resortu kultury Rosji ujawnił, że strona rosyjska zaproponowała zmniejszenie pomnika do 40 metrów. "Piłka jest po stronie polskiej" - stwierdził minister i dodał, że "Rosja będzie ubolewać, jeśli strona polska przeszkodzi" w budowie w Krakowie pomnika jeńców bolszewickich z wojny lat 1919-21.

Fot. Projekt pomnika.
Deklaracje rosyjskiego ministra komentuje poseł PiS, prof. Krzysztof Szczerski.
- Jeszcze od ministra kultury Bogdana Zdrojewskieg słyszeliśmy wielokrotnie, że Polska jest już w sprawie pomnika w Smoleńsku z Rosjanami "dogadana". To nie była inicjatywa społeczna, ale rządowa. Więc dziś to pokazuje, niemożność, czy niezdolność, aby cokolwiek z Rosją w sprawie Smoleńska ustalić. Zarówno śledztwo, jak i dowody z miejsca katastrofy, które są nadal w Rosji, a także sprawa pomnika - to wszystko jest ponad możliwości rządu - mówi portalowi niezalezna.pl prof. Krzysztof Szczerski poseł PiS.
Polityk zwraca uwagę na gigantyczną słabość relacji Polski z Rosją.
- Do tego jeszcze, łączenie przez Rosjan katastrofy smoleńskiej z kłamstwem w sprawie bolszewickich jeńców – jeszcze pogarsza sprawę, a nie rozwiązuje. To pokazuje też gigantyczną słabość relacji Polski z Rosją. Za rządu Donalda Tuska była nierównowaga pozycji i stanowczości tych relacji i dziś nawet nie można się porozumieć z Rosjanami w kwestii nawet w sferze symbolicznej. Choć mówiono nam wielokrotnie, że ten pomnik ma być właśnie efektem dobrej współpracy z Rosją. Dziś okazuje się, że to wszystko było nieprawdą - mówi Szczerski.