Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polska niegotowa na atak jądrowy. Schronów nie wystarczy nawet dla urzędników

Mimo że Polska bezpośrednio sąsiaduje z posiadającą 8 tys. głowic nuklearnych Rosją, nie jest przygotowana na ewentualny atak - informuje w najnowszym wydaniu „Gazeta Polska”.

Mimo że Polska bezpośrednio sąsiaduje z posiadającą 8 tys. głowic nuklearnych Rosją, nie jest przygotowana na ewentualny atak - informuje w najnowszym wydaniu „Gazeta Polska”. Gdyby Władimir Putin postanowił odpalić w naszym kierunku bombę atomową, to na schronienie mogłoby liczyć 3,3 proc. Polaków. I to też tylko w wypadku, gdyby nie było problemu ze znalezieniem kluczy, bo wybudowane 40–50 lat temu schrony w większości nie są niczyją własnością i popadają w ruinę.

Według ostatniej inwentaryzacji budynków ochronnych przeprowadzonej w latach 2002–2003, w całej Polsce mamy 14 360 budowli ochronnych. Większość z nich to jednak prowizoryczne konstrukcje. W całej Polsce dziesięć lat temu było tylko 6908 schronów, w których mogłoby się zmieścić jedynie 863 025 Polaków, czyli 3,3 proc. mieszkańców. Te wstrząsające dane i tak prawdopodobnie są jednak na wyrost, bo budowli tego typu ubywa. „­W roku 2011 nastąpił dalszy spadek ilościowy budowli ochronnych, szczególne dotyczy to ukryć, których ilość zmalała o prawie 7 tys. O prawie 200 tys. zł zmniejszyły się wydatki na budowle ochronne” – donosił raport szefa obrony cywilnej pt. „Ocena stanu przygotowania obrony cywilnej w Polsce”.

Można się więc spodziewać, że jest ich dziś dużo mniej. Ile dokładnie? To bardzo trudne do ustalenia. „Gazeta Polska” próbowała zapytać Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, ale niestety nie otrzymała odpowiedzi. Urzędnicy różnych szczebli odsyłali „GP” przysłowiowo od Annasza do Kajfasza. Z inwentaryzacji wiadomo jednak, że 88 proc. schronów zbudowano 40 lat temu i wcześniej, a tylko 20 proc. zapewnia pełną ochronę (ma np. niezbędne filtry powietrza). Dane wskazują, że 37 proc. budowli ochronnych znajduje się w Warszawie i aglomeracji śląskiej.

Miasto poszuka schronów, jak wybuchnie bomba

Mieszkańcy Warszawy nie mają się jednak z czego cieszyć. Władze stolicy bronią się przed odpowiedzialnością za schrony. Na pytanie, ile jest takich budowli w Warszawie, udzielają nerwowych odpowiedzi. – Samorządy nie mają kompetencji w zakresie budowy, utrzymania, zmiany przeznaczenia, likwidacji i określania zasad wykorzystania tzw. budowli ochronnych. W związku z powyższym urząd nie prowadzi ewidencji tego typu obiektów – mówi "Gazecie Polskiej" rzecznik Magdalena Łań z referatu prasowego miasta stołecznego Warszawy. Zapowiada jednak, że stolica jest przygotowana na atak jądrowy. – W sytuacji zagrożenia zostanie użyty miejski system ostrzegania i alarmowania, za pomocą którego można przekazywać sygnały określone w rozporządzeniu Rady Ministrów z 7 stycznia 2013 r. w sprawie systemów wykrywania skażeń i powiadamiania o ich wystąpieniu oraz właściwości organów w tych sprawach (Dz. U. z 2013 r. poz. 96), a także każdy możliwy i dostępny sposób informowania mieszkańców Warszawy, w tym: radio, telewizja i internet – podkreśla Magdalena Łań. Jaką urzędnicy mają radę dla mieszkańców? – Po usłyszeniu sygnału (dźwiękowego modulowanego przez 3 min) powinni słuchać komunikatów ogłaszanych przez wszystkie możliwe środki przekazu i stosować się do nich – podkreśla rzecznik.

Jak przekazali „Gazecie Polskiej” urzędnicy, przygotowane są plany bezpieczeństwa i ewakuacji miasta, jednak pozostają one tajne. Nie ma co jednak liczyć, że władze stolicy i centrum zarządzania kryzysowego powiedzą, gdzie się ukryć w razie zagrożenia. W ciągu dwóch dni urzędy odpowiedzialne w Polsce za bezpieczeństwo nie były w stanie ustalić nawet aktualnej liczby schronów. Nie wiadomo nawet, czy jakiś schron znajduje się w polskim parlamencie. Żaden z posłów, których „Gazeta Polska” pytała o sprawę, nie słyszał, by w sejmie było takie miejsce.

Najlepiej schronisz się w luce prawnej

Z czego wynika fatalny stan schronów w Polsce? Najkrócej mówiąc – nikt za to nie odpowiada. Nie wiadomo, kto ma o schrony dbać, kto ma finansować ich remonty i utrzymanie. Dokładnie z dniem 1 lipca 2004 r. wygasły ostatnie przepisy regulujące tę kwestię. „Po uchyleniu powyższych przepisów nie wprowadzono żadnych innych unormowań określających tryb, zasady budowy oraz utrzymania budownictwa ochronnego. Aktualnie obowiązujące przepisy nie określają właściwych organów w zakresie planowania, wznoszenia i utrzymania takich obiektów. W prawie polskim nie funkcjonuje definicja pojęcia budowli ochronnej (schronu lub ukrycia)” – można przeczytać w piśmie Henryka Gizińskiego, kierownika Zespołu Delegatury Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Dzielnicy Bemowo, do radnego Adama Niedziałka z PiS. Jak się można dowiedzieć, ewentualne wykorzystanie i przeznaczenie schronów leży w gestii ich właściciela. Dlatego istniejące instalacje w podziemiach budynków są masowo przerabiane na… piwnice do przechowywania słoików.

Drugim powszechnie stosowanym przez wspólnoty mieszkaniowe sposobem radzenia sobie ze schronami jest zamurowywanie wejść. – Trudno się ludziom dziwić, skoro jeszcze rok temu eksperci BBN twierdzili, że wojny w Europie nie będzie przez najbliższe 30 lat. Jak się dziś okazuje, pomylili się tylko o 29 – mówi „Gazecie Polskiej” jeden ekspertów w dziedzinie obronności. Jak wynika z odpowiedzi na interpelację Adama Niedziałka, mieszkańcy Bemowa mają jednak niebywałe szczęście, bo ich urząd wie o istnieniu dwóch schronów na terenie dzielnicy. Jeden mieści pod szkołą przy ul. gen. Thommego, a drugi (tzw. ukrycie typu I-ego) pod budynkiem Urzędu Dzielnicy Bemowo. Nie ma się jednak co łudzić, na pewno miejsca nie starczy dla 120 tys. mieszkańców tej części Warszawy. Całej reszcie musi wystarczyć książka „Poradnik postępowania w sytuacji zagrożeń”, dostępny na stronach internetowych. Ponoć do kilkudziesięciu osób broszura trafiła również w wersji papierowej. Z blisko 100-stronnicowej, kolorowej broszurki dowiemy się wprawdzie, jak zachować się, gdyby ktoś wysłał nam bombę w przesyłce pocztowej, ale nawet słowem nie wspomniano w niej, co robić w razie niebezpieczeństwa ataku nuklearnego.

Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej