Minister obrony Łotwy bez ogródek: Jeżeli będzie trzeba, zastrzelimy „zielonych ludzików”
Jeżeli będzie trzeba, zastrzelimy tych „zielonych ludzików” - oświadczył w wywiadzie dla łotewskiego tygodnika „Ir” minister obrony Raimonds Vējonis.
Autor: Olga Alehno
W rozmowie z dziennikarzami, Vējonis powiedział, że kierowany przez niego resort jest gotów rozwiązać problem tzw. zielonych ludzików na Łotwie. Przy użyciu siły. - Jeżeli będzie trzeba, zastrzelimy ich. Ale póki oni zachowują się pokojowo, nie mają w rękach broni, z nimi muszą sobie radzić funkcjonariusze specsłużb (Policja Bezpieczeństwa, DP) oraz policji – wyjaśnił minister.
Vējonis dodał, że władze w Rydze także przygotowują się do możliwych rosyjskich prowokacji związanych z objęciem przez Łotwę 1 stycznia 2015 r. prezydencji w UE. - Pamiętamy, że również podczas prezydencji Litwy, która miała miejsce w drugiej połowie 2013 r., Rosja dopuszczała się różnego rodzaju prowokacji. Dlatego również my musimy być gotowi – zauważył łotewski polityk.
Jak piszą łotewskie media, z formalnego punktu widzenia, pojawienie się „zielonych ludzików” (rosyjskich żołnierzy w mundurach wojskowych bez oznakowania) na terenie Łotwy nie będzie traktowane jako bezpośrednia inwazja. Dlatego nie będzie można użyć 5 artykuł Traktatu Waszyngtońskiego, który mówi o tym, iż każdy atak na któregoś z członków NATO powinien być interpretowany przez pozostałe państwa członkowskie jako atak na nie same. Czyli na początku Łotysze będą musieli sami radzić sobie z „zielonymi ludzikami”, nie licząc na natychmiastową pomóc innych członków Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Tymczasem jak zapewniał na początku września dowódca Narodowych Sił Zbrojnych Łotwy generał Raimonds Graube, Łotwa uważnie śledzi za tym, co się dzieje w pobliżu jej granic. Oraz, że łotewskie siły zbrojne mają przygotowane scenariusze, które mogą być użyte nie tylko w przypadku inwazji wojennej, ale również w przypadku pojawienia się „zielonych ludzików”.
Obecnie Łotwa ma armię zawodową, która liczy ok. 5 tys. żołnierzy. Ogółem w kraju mieszka 2 mln osób.
Autor: Olga Alehno
Źródło: niezalezna.pl