Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego szef BBN gen. Stanisław Koziej ogłosił dumnie na Twitterze: "Rada Bezpieczeństwa Narodowego: akceptacja dla 2 proc. PKB na obronność od 2016".
Wpis Kozieja spotkał się jednak z twitterową ripostą szefa SLD Leszka Millera, który obecny był na posiedzeniu. Miller stwierdził niespodziewanie, że o żadnych ustaleniach, o których napisał gen. Koziej i o których mówiły niemal wszystkie media, nie słyszał: “@SKoziej: Rada Bezpieczeństwa Narodowego: akceptacja dla 2 proc. PKB na obronność od 2016". Sorry, ale nie przypominam sobie.
Gen. Koziej odpowiedział na to szybko: "Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek oponował". Reakcja Leszka Millera była jeszcze bardziej błyskawiczna: "Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek pytał".
Wychodzi więc na to, że rację ma Jarosław Kaczyński, konsekwentnie nie przychodząc na posiedzenia RBN. Jak wynika z rozmowy Millera i Kozieja - to naprawdę groteskowa instytucja, w której decyzje podejmuje się w trybie pytanie-odpowiedź w ramach luźnych rozmów. Przy czym ani szef BBN, ani lider jednej z partii opozycyjnych nie tylko nie wiedzą, jakie postanowienia zapadły ostatecznie na Radzie, ale i nie pamiętają nawet jej przebiegu. Jeśli tak ma wyglądać podejmowanie decyzji w sprawie naszego bezpieczeństwa, powinniśmy zacząć się bać.
Oto całość rozmowy, uporządkowana przez Pawła Wójcika:
