Bartłomiej Sienkiewicz to jeden z głównych bohaterów taśm prawdy. W sprawie jego rozmowy z Markiem Belką, prezesem Narodowego Banku Polskiego, toczy się śledztwo prokuratury. Śledczy mają ustalić, czy panowie zawarli polityczny układ, który naruszałby niezależność NBP. "Gazeta Polska Codziennie" przypomina, że na taśmach ujawnionych przez tygodnik „Wprost” Sienkiewicz dogadywał z Belką dodrukowywanie pieniędzy, co miało napędzić koniunkturę przed wyborami i wpłynąć na ich wynik. Prezes NBP chciał w zamian korzystnych dla siebie zmian w nowej ustawie o banku centralnym, a także dymisji Jacka Rostowskiego, ówczesnego ministra finansów. W jednym z pierwszych wywiadów po ujawnieniu afery taśmowej Bartłomiej Sienkiewicz podkreślał, że jego polityczna kariera jest skończona, a rozwiązanie sprawy taśm to jego ostatnie zadanie. Dziś, po dwóch miesiącach, nie jest tego już taki pewien. – To, że się znalazłem na tym stanowisku, zależało od premiera Donalda Tuska, który mi je zaproponował. Odejdę z tego stanowiska z woli pana premiera – powiedział Sienkiewicz w wywiadzie dla Programu Pierwszego Polskiego Radia. – Przyjąłem takie zobowiązanie i utraciłem władztwo nad własnym losem. To jest zrozumiałe w polityce. Mój los zależy od Donalda Tuska – dodał.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".