Reprezentacja Niemiec była od samego początku faworytem Jana Furtoka do zdobycia mistrzostwa świata. "Z każdym kolejnym spotkaniem potwierdzali, że są drużyną, i pokazywali, jak dobrze się rozumieją na boisku. Niemcy na tym turnieju demonstrowali skuteczny, a zarazem ładny dla oka futbol, w czym ogromna zasługa Joachima Löwa, który nie jest zwolennikiem zamykania się na własnej połowie. On żąda szybkiej i dokładnej gry w kierunku bramki przeciwnika" - mówi znakomity polski napastnik.
24 lata, tyle przyszło Niemcom czekać na tytuł najlepszej drużyny świata. Zdaniem Furtoka tej reprezentacji brakowało wcześniej zespołowości.
"Najistotniejsze są drużyna i wzajemne zrozumienie. Niemcy potrzebowali trochę czasu, aby to wprowadzić w praktyce. Oni zawsze mieli świetnych zawodników, którzy potrafili rozstrzygnąć losy meczu w pojedynkę. Dzisiejszy futbol ma inne założenia i końcowy sukces zależy nie od jednego, ale od jedenastu facetów na boisku. Kolejną przyczyną ich sukcesu jest praca, jaką wykonują podczas sezonu. Większość kadry trenera Löwa to zawodnicy Bayernu Monachium i Borussii Dortmund, co daje mu ogromny komfort, ponieważ piłkarze nie muszą się uczyć wzajemnej gry, własnej specyfiki, gdyż to wszystko wynoszą z klubów. Dzięki spełnieniu tych dwóch założeń Niemcy mogą się cieszyć z czwartego mistrzostwa świata" - uważa Furtok.
Reprezentacja Polski niebawem zagra z Niemcami w eliminacjach do mistrzostw Europy. Jan Furtok nie skazuje jednak biało-czerwonych na porażkę. "Szanse są zawsze, tym bardziej że w ostatnim czasie całkiem nieźle nam z nimi szło. Nie możemy się przestraszyć rywala, trzeba wyjść i dać z siebie wszystko. Wiem, że chłopaków stać na zwycięstwo, jeśli kluczowi zawodnicy będą zdrowi i, co ważne, w formie, możemy się pokusić o niespodziankę" - twierdzi Furtok.
Były piłkarz, gdyby miał coś przenieść z reprezentacji Niemiec do naszej, wybrałby środek pomocy i obrony. "Te dwie formacje są kluczowe, jeśli myśli się o zwycięstwach. Niemcy mają świetnych graczy na tych pozycjach, my mamy problem z obsadzeniem szczególnie obrony" - mówi Jan Furtok.
Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".