Myślę, że sprawa prof. Bogdana Chazana stała się szansą, ponowną szansą dla władz Kościoła w stolicy, by sprostać swojej misji.
Usunięcie prof. Chazana z funkcji dyrektora szpitala jest sygnałem dla wszystkich ludzi wierzących, że władza nie będzie tolerować ich poglądów, jeżeli stoją one w sprzeczności z jej interesem czy stanowionym prawem. To moment najbardziej krytyczny w relacji państwo–Kościół od 1989 r. Tym razem kardynał Nycz zajął zdecydowane stanowisko, broniąc praw chrześcijan. Zresztą nie chodzi tu tylko o prawa chrześcijan, ale i wszystkich ludzi, którzy kierują się sumieniem. Z całą pewnością wytrwanie w tej postawie będzie wiele kosztowało diecezję warszawską, która miała dobrą współpracę z władzami, m.in. w sprawie budowy świątyni Opatrzności Bożej. Tylko że tę cenę trzeba zapłacić. Jest to jedyna droga do odbudowy wspólnoty pasterzy i powierzonego im ludu. Jestem przekonany, że jeżeli biskup warszawski zechce pomocy w tej sprawie, to ją od nas uzyska, i to w większym stopniu, niż się spodziewa. W każdym razie musimy być gotowi, by takiej pomocy udzielić, bo ta walka jest ważniejsza niż urazy czy rozliczanie popełnionych błędów. Dzisiaj gra idzie o kształt społeczeństwa, o to, czy będziemy mogli żyć według własnych reguł, czy też godzić się na próby narzucania nam wrogich naszej wierze i tradycji zasad.