Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

PKW potrzebowało całego dnia na ogłoszenie wyników. "Bo była burza" - tłumaczy

Lokale wyborcze w Polsce zamknięto w niedzielę o godzinie 21.00, a oficjalne wyniki Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła ponad dobę później. Dlaczego?

Autor: ,

Lokale wyborcze w Polsce zamknięto w niedzielę o godzinie 21.00, a oficjalne wyniki Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła ponad dobę później. Dlaczego? Dzisiejszy tłumaczenie PKW brzmi jak jakiś żart: "nad Warszawą rozpętała się burza". Tymczasem inne kraje uporały się z problemem w kilka godzin.

Sędzia PKW Stanisław Zabłocki tłumaczył dzisiaj dlaczego oficjalne wyniki Komisja podała kilkanaście godzin po opublikowaniu nieoficjalnych cząstkowych danych z 91 proc. komisji obwodowych.

Zabłocki zaznaczył, że PKW znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż ośrodki sondażowe i bierze pełną odpowiedzialność za ogłaszane rezultaty. "Bardzo poważnie traktujemy wykonywanie przepisów ustawy. Skoro politycy uchwalili takie prawo, że decydującym, jedynym źródłem, na podstawie którego mogą być ustalane wyniki wyborów są dokumenty papierowe, protokoły - akurat dla PKW okręgowych komisji wyborczych (...), to po prostu trwać musi" - podkreślał Zabłocki.

A co poza banałami? Zaznaczył, że jeśli prawo zostanie zmienione i PKW zostanie upoważniona do traktowania z równą mocą przesyłanych skanów, to oczywiście może przyśpieszyć podawanie oficjalnych wyników. - Dopóki przepis prawa brzmi tak jak brzmi, musimy czekać na protokoły - zaznaczył.

Sędzia zaznaczył, że wyniki nieoficjalne, cząstkowe m.in. z 91 proc. obwodów głosowania były podawane na postawie danych przesyłanych elektronicznie.
- Protokoły, które składały się również na te 91 proc. obwodowych komisji wyborczych spływały też przecież w trakcie poniedziałku, a nie w noc powyborczą. Stąd może nieporozumienie, dlaczego tak długo potem trwa praca nad tymi ostatecznymi wynikami. To nie jest kwestia 9 proc., ale kwestia 100 proc. - zaznaczył.

Zabłocki poinformował także o kłopotach z dostarczeniem protokołów głosowania m.in. z Gdańska. Dlaczego na wyniki wyborów czekaliśmy ponad dobę. Bo była burza!!!! - Komisja okręgowa z Gdańska wystartowała o godz. - jeśli dobrze pamiętam - 14.30 samolotem z protokołem, który musimy mieć w ręku. Nad Warszawą rozpętała się burza. Dziś jedna z gazet podała, że samolot lądował w Modlinie. Samolot lądował w Łodzi. Osobiście byłem za tym, by na płytę lotniska podjechał samochód Krajowego Biura Wyborczego delegatury w Łodzi, by komisja wsiadała do tego samochodu i wiozła te protokoły do Warszawy. Okazało się to niemożliwe, bo samolot stoi na płycie lotniska, nie ma kto podstawić schodów ruchomych, czeka na odlot do Warszawy - powiedział. Zaznaczył, że komisja dotarła z protokołami dopiero kilka godzin później.

Zabłocki poinformował, że najpóźniej dotarł protokół z Gorzowa Wielkopolskiego, po godz. 20.30.

Cząstkowe, nieoficjalne wyniki wyborów podane przez PKW ok. godz. 5 rano w poniedziałek z 91 proc. komisji wskazywały na wygraną PiS (32,35 proc.). Na kolejnych miejscach znalazła się PO (31,29 proc.), SLD (9,55 proc.), PSL (7,21 proc.) i NP (7,06 proc.).

Oficjalne wyniki (ze wszystkich komisji) podane w poniedziałek po godz. 21 pokazały, że wybory do PE wygrała ostatecznie Platforma z poparciem 32,13 proc. wyborców. Drugie miejsce zajęło PiS z 31,78 proc. głosów. Dalej uplasowały się: SLD -UP - 9,44 proc., Nowa Prawica - 7, 15 proc. i PSL - 6,8 proc.

Pięć lat temu PKW oficjalne wyniki wyborów do PE także podała dzień po głosowaniu, po godz. 21.

Tymczasem oficjalne wyniki w Niemczech pojawiły się kilka godzin po północy. Ok. godz. 2 Angela Merkel wiedziała na pewno, że niemieckie partie chadeckie CDU/CSU wygrały niedzielne wybory do Parlamentu Europejskiego. Jak wynikało z opublikowanych w nocy z niedzieli na poniedziałek oficjalnych rezultatów, na chadecję głosowało 35,3 proc. wyborców.
 


Jeszcze wcześniej wyniki podano w Estonii. Kończąc głosowanie o godz. 20, tuż po północy Estończycy dowiedzieli się kto będzie reprezentował ich w Europarlamencie. Ponadto, mimo głośniej zapowiedzi amerykańskich naukowców o tym, że systemy głosowania elektronicznego Estonii mogą zostać zaatakowane przez Rosję, do komisji wyborczej nie wpłynęły żadne skargi na przebieg oraz wyniki głosowania.

Autor: ,

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane