To było 14. spotkanie tych zawodniczek i dopiero czwarte zwycięstwo Radwańskiej. Polka świetnie rozpoczęła mecz, wygrywając cztery pierwsze gemy. Choć później dała się raz przełamać rywalce, to kontrolowała przebieg gry i wygrała 6:3. Z werwą krakowianka przystąpiła także do drugiej partii, przełamując rywalkę w pierwszym gemie. Później jednak lepiej spisywała się, zajmująca w rankingu WTA 29. miejsce, Rosjanka i to ona wygrała do czterech.
Decydujący set był niezwykle emocjonujący. Kuzniecowa prowadziła w nim już 4:1, ale Polka doprowadziła do tie-breaka. W nim także najpierw przewaga należała do Rosjanki, która wygrywała 6-3 i miała trzy piłki meczowe. Radwańska pokazała jednak charakter i wolę walki. Pięć kolejnych piłek padło jej łupem i mogła się cieszyć ze zwycięstwa. Spotkanie trwało dwie godziny i 35 minut.
- Dopóki nie idziesz uścisnąć dłoni rywalki, jesteś w grze. Oczywiście, przegrywanie w tie-breaku 3-6 nigdy nie jest komfortową sytuacją, zwłaszcza gdy przeciwniczka ma przed sobą dwa serwisy. W tenisie jednak wszystko jest możliwe. Zawsze możesz odwrócić losy spotkania. Walka do samego końca jest najważniejsza. To właśnie próbowałam dziś robić i opłaciło się - podkreśliła szczęśliwa krakowianka.
Jej kolejną rywalką będzie dziś Roberta Vinci, 20. w rankingu WTA. Włoszka pokonała Dunkę polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki 6:3, 6:3. Radwańska i Vinci w turnieju WTA zagrają ze sobą po raz ósmy. 31-letnia tenisistka z Półwyspu Apenińskiego wygrała tylko raz, przed dwoma laty w US Open. W kwalifikacjach singla odpadły młodsza z sióstr Radwańskich Urszula oraz Katarzyna Piter. Zawody w Madrycie - obok turnieju w Rzymie - są jednym z głównych sprawdzianów przed Roland Garros. Wielkoszlemowa rywalizacja w Paryżu rozpocznie się 25 maja.