Inicjatywa zbierania podpisów to efekt „skoku” na pieniądze Lasów Państwowych, którego dokonał rząd Donalda Tuska. Przypomnijmy, w styczniu rząd przyjął ustawę, która nałożyła na Lasy Państwowe haracz w wysokości 1,6 mld zł w latach 2014–2015. Ponadto od 2016 r. na państwowe przedsiębiorstwo nałożony zostanie 2-proc. podatek obrotowy od ilości sprzedawanego drewna. Zdaniem ekspertów zmiany mogą doprowadzić do finansowej zapaści firmy, która zarządza jedną czwartą terytorium naszego kraju.
Dlatego też posłowie PiS-u postanowili zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum. Polacy mieliby odpowiedzieć na dwa pytania. Jedno odnosi się do utrzymania dotychczasowej formy funkcjonowania Lasów Państwowych. Drugie do ograniczeń w sprawie obrotu polską ziemią przez obcokrajowców do momentu, aż Polacy osiągną 80 proc. średniej zarobków w państwach starej Unii.
Tymczasem forsowany przez rządzącą koalicję pomysł wpisania zakazu prywatyzacji lasów do konstytucji zdaniem PiS-u będzie nieskuteczny i jest jedynie próbą przysłonienia „skoku” na pieniądze Lasów Państwowych. – PO i PSL odwracają uwagę. Tymczasem nie stworzyli jeszcze sensownego projektu, który nie budziłby wątpliwości natury konstytucyjnej – mówi „Codziennej” Mariusz Błaszczak, przewodniczący klubu parlamentarnego PiS-u. Pierwsza wersja projektu PSL-u zawierała stwierdzenia: „Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie”. Taki zapis jest jednak odwrotnością intencji, bo do prawodawstwa zostanie wpisana ustawowa ścieżka prywatyzacji lasów.
Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"