Publikujemy komentarz politologa w całości:
IPN podjął jak najbardziej właściwą decyzję, że wycofuje się z Roku Polski w Rosji. Czy będzie to jednak miało oddziaływanie na rząd? Czy wzmocni nacisk społeczny, który zmusi rząd od rezygnacji z tej - już w obecnej chwili – groteskowej inicjatywy jak organizacja Roku Rosji w Polsce, w sytuacji rozwijania się agresji rosyjskiej na Ukrainie?
IPN zachował się jak najbardziej naturalnie. Nie sądzę jednak aby MSZ pod tym wpływem zmienił swoją decyzję, choć możliwe, że nowa eskalacja konfliktu, która jest bardzo prawdopodobne wpłynie na postawę MSZ.
Przyznam, że jestem zaskoczony postawą MSZ. Dziwi mnie jego stanowisko. Wydaje się, że wszystkie argumenty w tej dyskusji już padły. Można podkreślić, że przecież chodzi o możliwość propagandowego rozgrywania przez Rosję tek celebry polsko-rosyjskiej, przetworzonej i przekazywanej przez media rosyjskie. W rozmaitych kontekstach, jakie Rosja jest w stanie tworzyć, że wspomnę chociaż niedawny wyskok Żyrynowskiego z propozycją rozbiorową - jednak nie złożony ani z trybuny parlamentarnej, ani w programie publicystycznym, tylko oficjalnie w imieniu rosyjskiej Dumy.
Jeśli więc pokazywane będą reportaże z Polski, w takim a nie innym kontekście, że Rosja składa Polsce takie propozycje, absolutnie bulwersujące, a publiczność w Polsce oklaskuje rosyjskie występy, to przekaz propagandowy, przetworzony przez media rosyjskie nadawany na Ukrainę, będzie miał na celu wzbudzić obawy przed Polską i może być jak najbardziej dla nas szkodliwy. Rolą MSZ jest zniszczenie takiej możliwości. Dlatego IPN postąpił tutaj bardzo słusznie, że odciął się od takich inicjatyw. Nie rozumiem dlaczego rząd tak się przy nich upiera - podkreśla politolog.