Historia nastolatka obiegła cały kraj, który o „nieludzkim homofobicznym ataku” powiadomił policję, udzielał wywiadów prasie.
- Moja twarz jest opuchnięta, a wczoraj było gorzej. Przez zdarte kolana mam problemy z chodzeniem. Jestem na czterech tabletkach przeciwbólowych – opisywał Richard. Jak sam mówił, postanowił nagłośnić sprawę, by wszyscy wiedzieli, jakie rzeczy mogą spotkać samotnego homoseksualistę.
Gdy opowiadał o zdarzeniu funkcjonariuszom mówił, że nie pamięta gdzie został napadnięty. Tłumaczono to szokiem pourazowym. Prawda wyszła na jaw dopiero gdy, policjanci przejrzeli nagrania z monitoringu. Okazało się, że pijany chłopak potknął się na chodniku i upadł.
Od razu przypominają się perypetie polskiego posła-geja Roberta Biedronia, który co rusz żali się, że ktoś go atakuje. Fizycznie lub korespondencyjnie. Raz miał zostać pobity w środku nocy pod knajpą „Gryzę i Połykam” w centrum Warszawy. On również poinformował o ataku na portalu społecznościowym. Z tą różnicą, że na Twitterze. Biedroń i grupka kolegów miała zostać napadnięta przez... jednego, zamroczonego alkoholem mężczyznę i kobietę. A sam poseł rozpytany przez policjantów o obrażenia stwierdził, że nie ma żadnych.