Czy „Kamienie na szaniec” pokażą kłamstwa o "Zośce" i jego pokoleniu? AK-owcy zaniepokojeni
„Zośka” był chłopakiem niezwykle skromnym, a słyszę, że w filmie Roberta Glińskiego to zarozumiały bufon i do tego przeklinający.
Autor: JW
- Docierają do nas niepokojące wieści. „Kamienie na szaniec” to powinien być film, który odzwierciedla myślenie wojennego pokolenia. Prezentującego wartości moralne i etyczne.
Nie konsultowano ze środowiskiem batalionu „Zośka” scenariuszu filmu, a to było środowisko, z którego wywodziła się wspomniana grupa. Środowisko „Pomarańczarni”, do której należał „Zośka” też nie mogło się zapoznać z tym filmem, robiono mu problemy, aby obejrzeć wcześniejszy pokaz. Niepokój też wzmaga, że wnuk Aleksandra Kamińskiego dr Wojciech Feleszko, mający prawa do książki „Kamienie na szaniec” wycofał z filmu swoje nazwisko. Zrobił to również konsultant historyczny prof. Grzegorz Nowik.
My, jako żołnierze Armii Krajowej, przykładamy do tego filmu ogromną wagę. Chcemy, aby był jak najlepszy. Wiem, że był to również film kosztowny. Film Mariusza Malca „Oni szli Szarymi Szeregami” kosztował 700 tys. zł, czyli 15 razy mniej. Film Roberta Glińskiego za 10 mln powinien być więc wartościowym dziełem.
„Zośka” był moim bratem ciotecznym. Był 10 lat starszy, a to była różnica pokolenia. Widywaliśmy się, ale on miał swoje sprawy, w które mnie nie wtajemniczał. Spotykaliśmy się na obiadach. Z ojcem „Zośki” miałem wspólną filatelistyczną pasję. Mieszkaliśmy na ul. Poznańskiej 17, a rodzina Tadeusza Zawadzkiego nieopodal, przy skrzyżowaniu Noakowskiego, Koszykowej i Emilii Plater.
„Zośka” był chłopakiem niezwykle skromnym, a słyszę, że w filmie pana Glińskiego to zarozumiały bufon i do tego przeklinający. Pseudonim swój zawdzięczał temu, że był bardzo delikatny, nieużywający nawet słowa „cholera”. Boję się, że fałszywie został przedstawiony obraz całego „Zośkowego” środowiska. Inteligenckiego, patriotycznego, harcerskiego… Sprawy damsko-męskie inaczej były traktowanie niż dziś. Dziewczyna była szanowana, stanowiła pewną świętość dla chłopaka. Cóż, oby moje obawy nie sprawdziły się, bo zamiast tak ważnego i potrzebnego filmu, będziemy mieli po prostu skandal - podkreśla Tadeusz Filipkowski.
Kupujcie elektroniczną prenumeratę „Codziennej” „Nowego Państwa” i „Gazety Polskiej”! Pozwoli to nam uniknąć restrykcji ze strony kolporterów.
Autor: JW
Źródło: niezalezna.pl