Chodzi o to, że fiskus zmienił zdanie i na nowo, niekorzystnie dla nich czyta przepisy. Dotychczas artysta-przedsiębiorca jako przychód firmy mógł traktować honoraria. Mógł zaliczać w koszty wydatki związane z działalnością i – jeżeli wybrał liniowy PIT – korzystać z jednej, 19 proc. stawki.
Teraz urzędy skarbowe mówią inaczej – zyski z tantiem i honorariów to odrębne źródło przychodów. Wtedy twórcy mogą wpaść w 32 proc. PIT. Dotyczy to zresztą także np. trenerów czy sportowców.