Jak zauważa CBOS, od 2005 roku systematycznie przybywa Polaków, którzy wprawdzie posiadanie jednoznacznych zasad moralnych uważają za pożądane, ale dopuszczają, by w pewnych sytuacjach, zasady te uznać za nieobowiązujące. Przekonanie takie wyraża ponad dwie piąte (42 proc.) badanych, a więc o 3 punkty proc. więcej niż 2009 r. i aż o 12 punktów procentowych więcej niż w 2005 roku.
Według CBOS, niemal co piąty respondent (19 proc., wzrost od 2009 roku o 3 punkty procentowe) stoi na stanowisku, że dobrze jest mieć stałe zasady, jednak złożony charakter życia codziennego zmusza do pewnych przewartościowań, a więc w określonej sytuacji odstąpienie od nich nie jest niczym złym. Niespełna co ósmy dorosły Polak (12 proc., wzrost o 3 punkty procentowe) opowiada się za postępowaniem całkowicie uzależnionym od sytuacji. W opinii tej grupy respondentów bezzasadne jest odgórne ustalanie reguł moralnych. Ich zdaniem, okoliczności wymuszają określone postępowanie, które w danej chwili jest etycznie właściwe. Oznacza to, że w innej sytuacji to samo zachowanie może zostać uznane za niemoralne.
Z badań CBOS wynika, że od roku 2009 opinie Polaków na temat źródeł zasad moralnych pozostają niemal takie same. Większość badanych (57 proc., spadek o 2 punkty procentowe) wyraża przekonanie, że rozstrzyganie o tym, co jest dobre i złe, powinno być przede wszystkim wewnętrzną sprawą każdego człowieka. Niespełna dwóch na pięciu ankietowanych (39 proc., wzrost o 3 punkty procentowe) opowiada się za koniecznością pewnej, niezależnej od jednostek, kodyfikacji zasad i w związku z tym ustalenia jasnych kryteriów dobra i zła. W tej grupie niemal taki sam odsetek stanowią ci, zdaniem których normy takie powinno stanowić prawo Boże (19 proc.), jak i ci, którzy normodawcą w tej kwestii czynią społeczeństwo (20 proc., wzrost o 2 punkty procentowe).
Sondaż CBOS został przeprowadzony w dniach 5-12 grudnia ubiegłego roku na liczącej 910 osób reprezentatywnej próbie dorosłych mieszkańców Polski. (PAP)