Szanowni Państwo
Zebraliśmy się tutaj, żeby uczcić pamięć człowieka niezwykłego, człowieka, który wpisał się w dzieje Polski nowoczesnej złotymi zgłoskami. 140 lat temu urodził się Wincenty Witos, wielki Polak, wielki przedstawiciel polskiej wsi, wielki przywódca polskich chłopów, przywódca polskiego ludu.
Kiedy zastanawiam się nad jego życiowym dorobkiem, nad tym wszystkim, co uczynił dla Ojczyzny – a uczynił bardzo wiele – to wydaje mi się, że trzeba odwołać się do tych słów, które zacytował w swoim niezwykle pięknym kazaniu ksiądz biskup: „Chłop polski w najtrudniejszych czasach ocalił ziemię, wiarę i narodowość”. I to była podstawa odbudowy polskiego państwa. Bez tego nie byłoby wolnej Polski.
Dziedzictwo Witosa
Każdy, kto zna polską historię, kto zna dramatyczne wydarzenia pierwszych lat po 11 listopada 1918 r. – w szczególności te związane z rokiem 1920 – ten wie, że to słowa głęboko prawdziwe. I wie także, że Wincenty Witos nie tylko głosił słuszne idee, ale także je realizował. Że w tym najtrudniejszym dla Polski momencie stanął na czele rządu. Że potrafił dokonać przeglądu wojsk na linii frontu, na linii ognia. To był przecież moment, gdzie niejeden z polskich znanych polityków opuścił Warszawę. On był na posterunku, przewodził, zwyciężył. Był z całą pewnością jednym z ojców tego wielkiego zwycięstwa, zwycięstwa, które zapewniło nam dwadzieścia lat niepodległości.
Działał dalej. Był premierem. Później, kiedy po raz kolejny stanął na czele rządu, doszło do wydarzeń tragicznych, doszło do różnego rodzaju niesprawiedliwości, które go spotkały, doszło nawet do uwięzienia. I wtedy, gdy był w więzieniu w Brześciu, nie dotyczyły go te wszystkie pożałowania godne działania, które wtedy podjęto. Budził respekt. Nawet ci, którzy postanowili umieścić go w więzieniu, doszli do wniosku, że ręki podnieść na niego nie można. To był też dowód jego pozycji, tej siły, która była w nim, godności, którą reprezentował. Był człowiekiem związanym bardzo blisko z ziemią, najbliżej jak można. Swoje niewielkie gospodarstwo tu, w tej wsi, uprawiał przez całe swoje życie. Nie musiał – to było właśnie świadectwo przywiązania i wierności dla tego wszystkiego, z czego wyrósł, wierności wobec polskiego ludu, o tym też trzeba pamiętać.
Konieczne pytania
Dziś, kiedy walczymy o tę postać, musimy zadać sobie pytanie, jaka jest dziś sytuacja tego wszystkiego, co stanowiło sens jego działalności, co wyraził w tych trzech słowach, w tym opisie trzech podstawowych wartości.
Co dzieje się dzisiaj z polską ziemią? Wiemy wszyscy – jest wykupywana przez spekulantów. Istnieje niebezpieczeństwo, że przyjdzie taki czas, kiedy ta ziemia w wielkiej części – a może kiedyś i w całości – nie będzie już polska.
Co dzieje się z polską wiarą, z polskim Kościołem? Podlega niebywałym, niespotykanym wcześniej atakom. Atakom niesprawiedliwym, a jednocześnie przemyślanym, prowadzonym według wzorów, które były niejednokrotnie w świecie wypróbowane.
Co dzieje się z tym wszystkim, co określa naszą narodową przynależność? Jest dzisiaj polskość przedmiotem ataków, jest przedmiotem tego, co nazwano pedagogiką wstydu. I mamy też politykę zagraniczną, słusznie określaną jako prowadzoną na kolanach. Można przytoczyć jeden z przykładów: takim szczególnie dramatycznym jest katastrofa smoleńska. Ale jest tych przykładów nieporównywalnie więcej. Jest powód, by się zastanowić, by postawić dalsze pytania. I trzeba je postawić.
Zapomniana tradycja
Do tradycji Wincentego Witosa, do tradycji ruchu ludowego odwołują się różne siły. Także tutaj – w Wierzchosławicach – pojawiają się politycy partii, która od sześciu lat współrządzi naszym krajem. I dlatego mamy prawo, więcej – patrząc na obecny polski los mamy obowiązek – postawić jej pewne pytania właśnie o te sprawy, o te wartości, które podnosił Wincenty Witos.
Zapytajmy wobec tego, w jaki sposób PSL – bo o nim w tej chwili mówię – broni polskiej ziemi. Co w tej sprawie czyni? Czy można wskazać jakiekolwiek przeciwdziałanie tym wszystkim procesom, o których już wspomniałem? Czy można im przeciwdziałać? Można. Przecież w Sejmie leży już od roku projekt ustawy Prawa i Sprawiedliwości, której uchwalenie ogromnie ułatwiłoby przeciwdziałanie tego rodzaju praktykom. Czy ten projekt został poparty? Czy uzyskał jakiekolwiek wsparcie ze strony PSL u? Czy dziś, na innym poziomie, choćby teraz, w Szczecińskiem, na Pomorzu Zachodnim, mamy do czynienia z tego rodzaju wsparciem? Z wielkim bólem mówię: nie. Nie ma obrony polskiej ziemi, która naprawdę jest dzisiaj w najwyższym stopniu zagrożona. Nic w tej sprawie się nie dzieje.
Jak jest z obroną polskiej wiary? Przecież ten atak, z którym mamy dziś do czynienia, z całą pewnością nie mógł być prowadzony bez zgody tego rządu, a być może nawet bez jego inicjatywy. Przecież gdyby w tym rządzie, w tej koalicji, partia mniejsza, ale będąca przecież języczkiem u wagi – bez niej nie da się tej koalicji kontynuować, nie da się uzyskać większości – twardo powiedziała „nie!”, to cała ta operacja zostałaby przynajmniej w wielkiej mierze zatrzymana. Tego nie ma. I nie ma także współdziałania w wielkich społecznych akcjach, które zmierzają do tego, by Kościół mógł łatwiej docierać ze swoją nauką do Polaków. Dzisiaj w wielkiej mierze jest to kwestia środków masowego przekazu, np. telewizji Trwam. Czy ktoś widział działania PSL u podczas tych setek pochodów, w obronie telewizji Trwam?
Zwyciężyliśmy w tej walce, ale zwyciężyliśmy sami. Zwyciężyła inicjatywa podjęta przez Radio Maryja, Prawo i Sprawiedliwość, wsparta przez Solidarność i przez wiele innych środowisk. PSL u tam nikt nie widział. I warto znów postawić pytanie: dlaczego? Co to ma wspólnego z tym wszystkim, co głosił człowiek, który ma autorytet w ruchu ludowym i nie może być przez nikogo podważany? Bo ruch ludowy większego polityka, większego męża stanu nie miał.
Spójrzmy na reprezentowanie naszych interesów za granicą. PSL odwołuje się do interesów polskiej wsi. Dlatego zapytajmy, jak choćby w naszym odcinku jest ta wieś reprezentowana. A tu akurat można ocenić bez trudu, bo najłatwiej oceniać to, co bez trudu można przeliczyć. Chodzi tutaj o zabiegi odnoszące się do środków europejskich.
Wierni Polsce
Prawo i Sprawiedliwość zabiegało o 42 mld euro, o naprawdę dużą sumę, znacznie większą niż w poprzedniej perspektywie budżetowej, czyli mówiąc bardziej zrozumiałym językiem, w poprzednim siedmioletnim budżecie. Co się stało? Doszło do tego, że nie tylko otrzymaliśmy nie więcej niż wtedy, ale otrzymaliśmy w liczbach bezwzględnych mniej. I co więcej, przedstawiciele PSL u potrafili w Sejmie uzasadniać, że inaczej być nie może, bo musielibyśmy innym zabrać, bo inni by na tym stracili. Kogo wobec tego reprezentuje PSL? Polskich rolników czy belgijskich? Polskich czy niemieckich? O tym też musimy pamiętać. Musimy pamiętać, kto interesów polskiej wsi broni, a kto bronić jej nie chce. Kto z jakiej tradycji tak naprawdę się wywodzi.
Przypomnijmy sobie inną bardzo wybitną postać w dziejach ruchu ludowego – Stanisława Mikołajczyka. Człowieka, który w arcytrudnych warunkach po gibraltarskiej tragedii podjął się wielkiego trudu obrony polskich interesów, których mógł bronić jako premier rządu emigracyjnego, a później jako wicepremier tzw. Rządu Jedności Narodowej w Polsce. PSL stał się wtedy partią całego narodu, stał się partią nie tylko polskiej wsi, stał się partią wszystkich Polaków, którzy chcieli Polski wolnej i niepodległej. Takiej Polski, o której mówił w swoim ostatnim przemówieniu Wincenty Witos. PSL stał się wtedy taką partią.
Mówię o tym nie bez powodu, nie tylko dlatego, że gdy wspominamy Wincentego Witosa, warto wspomnieć Stanisława Mikołajczyka. Mówię o tym także dlatego, że dziś znów jest taka partia, która broni interesów polskiej wsi, i która broni jednocześnie interesu całego narodu. Tą partią jest Prawo i Sprawiedliwość.
Wieczna Polska
Tą partią jest Prawo i Sprawiedliwość także i dlatego, że dla nas ważne i fundamentalne jest też inne wskazanie Wincentego Witosa. To wskazanie, w którym mówił on, że Polska musi trwać, że Polska jest wieczna. Tak, Polska jest i musi być wieczna. Ale żeby była wieczna, muszą bronić jej dzieci, musi bronić jej to, co powoduje, że po jednym pokoleniu przychodzi kolejne pokolenie, że naród zwiększa się, a nie zmniejsza. A dziś naród się zmniejsza. Wielkim zadaniem wszystkich polskich patriotów jest tę sytuację zmienić. Przedsięwzięć, które muszą być podjęte w tym kierunku, jest wiele. Ale jednym z nich jest podjęcie wpartej środkami finansowymi polityki prorodzinnej. Droga do tego może prowadzić także poprzez przedsięwzięcie, o którym powiem tutaj krótko, ale które powinno być podjęte. Mówię to także w perspektywie nadchodzących wyborów do Parlamentu Europejskiego. To przedsięwzięcie to uwspólnotowienie polityki prorodzinnej w Europie. Europa, Unia Europejska cierpi dzisiaj na ciężki kryzys. Ciężki kryzys instytucjonalny, ciężki kryzys zasad, które legły u podstaw jej powołania. Dziś potrzebne jest jakieś remedium. Ono jest potrzebne Europie i jest potrzebne Polsce. Musimy działać w tym kierunku, by wszystkie państwa europejskie, także te najbogatsze, wspierały demograficzny rozwój Europy. W Polsce musi to oznaczać co najmniej 500 zł na jedno dziecko w rodzinie. Jeśli bliżej się temu projektowi, tej idei przyjrzeć, nie jest on wcale taki bardzo drogi. Jest możliwy do zrealizowania. I byłby on rzeczywistą wymianą i przyczyniałby się do tego, by Polska mogła trwać, by była wieczna. Ale wzmacniałby on również z całą pewnością Unię Europejską, naszą cywilizację i wzmacniałby ją z tej strony, która w tej chwili jest w złym stanie, która cierpi na kryzys.
Ale wzmacniać rodzinę, to także odwoływać się do chrześcijaństwa i do wiary. Bo rodzina – polska rodzina, ale także europejska rodzina – nie może trwać bez wiary. Stały związek kobiety i mężczyzny, związek na całe życie, związek, który wychowuje dzieci i tworzy wielopokoleniową rodzinę, może trwać, zapewniać przyszłość całej naszej cywilizacji – najbardziej przyjaznej człowiekowi ze wszystkich cywilizacji świata – tylko wtedy, kiedy będzie oparty na wierze.
Musimy o tym pamiętać we wszystkich kontekstach, tym doraźnym, o którym musiałem mówić, i tym, który odnosi się do polskiej przyszłości. Polskiej przyszłości, w której trwać będzie pamięć wielkiego męża stanu, wielkiego człowieka polskiego państwa, człowieka, który nigdy nie zdradził, który nigdy nie postawił tego, co indywidualne, partykularne przed tym co polskie – Wincentego Witosa.