Wobec trzech innych oskarżonych, któryż mieli m.in. pomagać N. w podrobieniu weksla i składać fałszywe zeznania, sąd orzekł kary więzienia w zawieszeniu. Wyrok nie jest prawomocny.
Sprawa wiąże się ze wzajemnymi roszczeniami dotyczącymi zobowiązań finansowych oskarżonego 47-letniego Macieja N. - ekonomisty, byłego wykładowcy jednej z kieleckich uczelni niepublicznych oraz biznesmena, występującego w procesie karnym jako oskarżyciel posiłkowy.
Prokuratura Okręgowa w Kielcach zarzuciła Maciejowi N. popełnienie trzech przestępstw: posłużenie się w toku procesu cywilnego podrobionym wekslem na ponad 1,3 mln zł, nakłaniania do podrobienia tego weksla oraz nakłaniania do składania fałszywych zeznań i oświadczeń. Wszystkie te działania oskarżony miał podejmować w celu dokonania oszustwa sądowego. N. nie zdołał jednak dokonać oszustwa dzięki postawie dwóch pokrzywdzonych (biznesmena i jego ojca, który nabył prawa do odzyskania długu) i oddaleniu powództwa N. przez sąd.
W sprawie oskarżono jeszcze trzy osoby. Henrykowi M., Dariuszowi Sz. i Robertowi F. prokurator zarzucił pomocnictwo w podrobieniu weksla i składanie fałszywych zeznań i oświadczeń. Jeden z oskarżonych to były wspólnik biznesmena pokrzywdzonego w sprawie.
Maciej N. podczas proces nie przyznał się do zarzutu. Przekonywał, że weksel, jakim się posłużył w sądzie, nie mógł być podrobiony, bo nie da się sfałszować weksla "in blanco", zwłaszcza jeśli nie ma do niego deklaracji wekslowej.
Oceniał, że to on został oszukany przez biznesmena. Tłumaczył, że przed 15 laty, kiedy prowadził stację benzynową, pożyczył pokrzywdzonemu i jego ówczesnemu wspólnikowi w sumie 160 tys. zł. Gdy drogi wspólników się rozeszły, a N. nie otrzymywał zwrotu gotówki, zaczął dochodzić roszczeń przed sądem.
Zanim zapadło sądowe rozstrzygnięcie, biznesmen, który był dłużnikiem N., zaproponował mu notarialną ugodę, w której zobowiązał się do zwrotu części długu - 70 tys. zł - a N. miał już nie dochodzić od niego żadnych roszczeń.
Po zawarciu ugody, okazało się, iż wcześniej biznesmen wykupił zasądzony wcześniej dług, jaki N. miał w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej - chodziło o 400 tys. zł. Teraz to N. był winien pieniądze swojemu wcześniejszemu dłużnikowi.
Gdy biznesmen zaczął domagać się zwrotu długu, Maciej N. wytoczył przedsiębiorcy sprawę cywilną o tzw. pozbawienie tytułu wykonalności. To w tej sprawie posłużył się podrobionym wekslem – według prokuratury osoby, które widnieją na wekslu, nie podpisywały się własnoręcznie.
Zdaniem śledczych weksel w oryginale był wystawiony w 2003 r. przez pokrzywdzonego dla zabezpieczenia umowy pożyczki 60 tys. zł., udzielonej mu przez Macieja N.
Późniejsze fałszerstwo weksla sugerowało, że dokument został wystawiony w związku z innym zobowiązaniem niż ta pożyczka, a N. miał nabyć ten weksel od określonej osoby.
Sąd uznał winnymi wszystkich oskarżonych w sprawie. Skazał Macieja N. na pięć lat więzienia, orzekł też wobec mężczyzny karę 12,5 tys. zł grzywny i przepadek podrobionego weksla. Wobec Henryka M. sąd orzekł karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz 7,5 tys. zł grzywny, a wobec Dariusza Sz. i Roberta F. – rok i cztery miesiące więzienia w zawieszeniu, odpowiednio, na trzy i cztery lata oraz po 4 tys. zł grzywny.
Przewodniczący składu orzekającego sędzia Krzysztof Rachwał w ustnymi uzasadnieniu wyroku ocenił, że w większości procesów karnych, które są rozpoznawane przez sądy, sytuację faktyczną można określić jak "czarno-białą", ale nie jest tak w tej sprawie. "W tej sprawie są oskarżeni i pokrzywdzeni, ale więcej w ich postawach jest odcieni szarości" - zaznaczył sędzia.
Orzekając o wymiarze kary, sąd zwrócił uwagę na okoliczności, w jakich N. podjął swoje działania. "Zwraca uwagę co najmniej nielojalna postawa kontrahenta, który nie dość że przez lata nie zwrócił pieniędzy (pożyczonych od N.), nie poinformował o zakupie długu, to jeszcze potem spowodował wszczęcie egzekucji przeciwko Maciejowi N." - mówił sędzia.
Sędzia przypomniał, że oskarżony był wykładowcą wyższej uczelni i miał wiedzę na temat prawa, w tym prawa wekslowego, a wymagania wobec takich osób są większe. "Stąd też orzeczona kara jest karą surową, choć jest to kara w granicach ustawowego minimum" – zaznaczył Rachwał.
"Zwraca uwagę determinacja oskarżonego przy swojej przestępczej działalności, przy bardzo dużej świadomości i wiedzy prawnej oskarżonego. Sam postanowił dochodzić sprawiedliwości - nie zawiadomił prokuratury o tym, że został oszukany, zrobił to później. W pierwszej kolejności sam stwierdził, że sobie poradzi - metodami pozaprawnymi, niedozwolonymi"
– dodał Rachwał.
Sąd uznał, że w sprawie cywilnej N. domagał się jedynie potrącenia należności. "Nie można zakładać, że po zakończeniu tej sprawy podjąłby jakieś dalsze kroki. To by było interpretowanie okoliczności na niekorzyść oskarżonego. A zatem nie można przyjąć, że oskarżony chciał uzyskać niekorzystane rozporządzenia mieniem w kwocie przeszło miliona zł – chodziło o niekorzystne rozporządzenie mieniem do kwoty, która miała być potrącana, czyli ok. 328 tys. zł" – ocenił sąd.(