W ciągu niespełna dwóch tygodni z udziału w imprezach towarzyszących Igrzyskom Olimpijskim w Soczi zrezygnowali m.in. prezydenci Gruzji, Estonii, Francji, Niemiec, USA, Mołdawii. A ponieważ do Olimpiady pozostały jeszcze dwa miesiące, Putin powinien zacząć się martwić kto zasiądzie w VIP-owskich lożach. Oczywiście, poza Aleksandrem Łukaszenką, czy innymi przywódcami dawnych republik.
- Nie widzę politycznej możliwości, aby pojechać na igrzyska do Soczi, ponieważ Moskwa narusza prawa człowieka, wykazuje złe nastawienie do sąsiadów i nałożyła ekonomiczne sankcje na Litwę – oświadczyła dziś prezydent Grybauskaite na konferencji prasowej na unijnym szczycie w Brukseli.
Do Soczi nie pojedzie również Bronisław Komorowski, ale w porównaniu z twardym stanowiskiem głowy Litwy, jego uzasadnienie rezygnacji z podróży brzmi jak pokrętne szukanie wymówki, aby nie urazić Moskwy. Komorowski stwierdził, że do tej pory nigdy nie wyjeżdżał na wydarzenia sportowe poza granicami Polski, z wyjątkiem - wspólnego z Ukrainą - organizowania Euro 2012.
- To był szczególny wypadek, nie zamierzam tej zasady zmieniać, nie ze względu na chęć uczestniczenia w bojkocie, tylko ze względu na chęć uszanowania własnych zasad – podkreślił Komorowski. Jak dodał, nie widzi „żadnego powodu, aby od nich odstąpić”.
Igrzyska Olimpijskie w Soczi odbędą się w dniach 7 - 23 lutego 2014 roku.