- Nie znamy nawet treści zarzutów - powiedział Mariusz Kamiński. Odniósł się w ten sposób do wniosku Andrzeja Seremeta o uchylenie immunitetu obu posłów PiS. Wniosek związany jest z rzekomym przekroczeniem uprawnień podczas czynności operacyjnych CBA.
- Nigdy bez zgody Prokuratora Generalnego i sądu nie były prowadzone kontrole operacyjne - podkreślił Kamiński. Dodał, że nie jest prawdą, jakoby CBA uniemożliwiało Prokuratorowi Generalnemu i sądom zapoznanie się z materiałami operacyjnymi Biura.
- Jestem przekonany, że wszystkie nasze działania były legalne. Na wszystkie mieliśmy pozwolenie stosownych organów - zaznaczyli posłowie PiS.
Mariusz Kamiński powiedział, że zaczynając pracę w CBA, liczył się z działaniami odwetowymi świata przestępczego. Teraz jednak okazało się, że takie czynności podjęły organy państwowe.
Tomasz Kaczmarek zaapelował o odtajnienie akt śledztwa w ich sprawie. - Mamy związane ręce - oświadczył, wskazując, że 99 proc. dokumentów postępowania objętych jest klauzulą niejawności, co nie pozwala im zapoznać się z zarzutami.
Mariusz Kamiński przypomniał z kolei, że jeszcze niedawno on i Kaczmarek przesłuchiwani byli w tym postępowaniu jako świadkowie. Teraz niespodziewanie ich rola w śledztwie się zmieniła.