W RPA po ostatnim treningu spotkałem Marca Planusa, który miał łzy w oczach. "Panie trenerze, bardzo mi przykro za to, co zrobiliśmy. Któregoś dnia opowiem panu wszystko..." Odpowiedziałem: "Doceniam, ale jest już za późno". Po mistrzostwach świata żaden nie przyszedł, by porozmawiać. Kiedy dużo później spotkałem Toulalana przed komisją dyscyplinarną, zapytałem go: "Czy kiedyś mi to wyjaśnisz?" Pokręcił głową w niejasnej odpowiedzi. Nikt z nich do dziś ani mi nic nie opowiedział, ani niczego nie wyjaśnił” – to fragment książki Domenecha. Były selekcjoner reprezentacji Francji napisał ją z powodu frustracji, potrzeby wyrzucenia z siebie tego, co siedziało w nim na MŚ w RPA w 2010 r. i po nich.
Skandal. Szok. Tragedia. W RPA powstał konflikt we francuskiej ekipie. Zawodnicy, na czele z Patrikiem Evrą, Franckiem Riberym czy Jérémym Toulalanem, zbuntowali się przeciwko trenerowi, nie zgadzając się na jego decyzję o odsunięciu z gry Nicolasa Anelki. Ogłosili strajk. Francja okryła się hańbą, a na Domenecha w jego kraju wylano wiadro pomyj. To dlatego postanowił napisać książkę. Książkę gorzką, pełną rozczarowania i bólu. Ale bardzo dobrą. Przez chwilę możemy być częścią tej drużyny. Zobaczyć, jak świat wielkiej piłki, wielkich gwiazd i wielkich pieniędzy wygląda od środka. Oczami faceta, który zawsze uważał piłkarzy za mało inteligentnych i wysyłał ich do teatru, aby złapali trochę ogłady.
– Przez sześć lat pracy z reprezentacją prowadziłem dziennik. Miałem w komputerze ponad cztery tysiące zapisanych stron, z którymi nie wiedziałem, co zrobić. To była taka surowa materia. Później pomyślałem sobie, że inni na mój temat napisali i powiedzieli bardzo dużo. Niektóre rzeczy były nieprecyzyjne, niektóre nieprawdziwe, więc teraz czas na przedstawienie mojej wersji – powiedział Domenech.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"