Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Gowin "wstrząśnięty" działaniami kontrolerów

Jarosław Gowin jest "wstrząśnięty". To reakcja na ujawnione przez polską komisję nagrania z wieży kontrolerów.

Autor:

Jarosław Gowin jest "wstrząśnięty". To reakcja na ujawnione przez polską komisję nagrania z wieży kontrolerów.

"Wstrząśnięty" poseł Platformy Obywatelskiej wzywa do obrony honoru polskich pilotów po "prowokacji" Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK). Jak mówi w rozmowie z serwisem Onet.pl, nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielka była skala błędów i zaniedbań w smoleńskiej wieży kontrolnej. Jego zdaniem, po tym, co wczoraj zobaczyliśmy, można wyciągnąć prosty wniosek: dokument przygotowany pod kierownictwem Tatiany Anodiny był "rosyjska prowokacją". "Raport MAK można uznać za bezwartościowe świstki papieru" - dodaje. Gowin podkreśla, że teraz trzeba będzie walczyć o honor polskich pilotów, którzy 10 kwietnia ubiegłego roku zginęli pod Smoleńskiem.

Parlamentarzysta zwraca także uwagę, że światowe media podchwyciły już bzdurne teorie lansowane przez MAK. Dla Rosjan wszystko jest jasne. Wypadek spowodowali Polacy, a oni sami nie mają sobie nic do zarzucenia. Do tego pomawiają generała Andrzeja Błasika, że był pod wpływem alkoholu (0,6 promila), a załoga działała pod presją. W wielu światowych mediach tuż po publikacji raportu MAK dominowały te właśnie wątki. Tymczasem Gowin zauważa - już po obejrzeniu konferencji Jerzego Millera - że załoga nie miała dobrych informacji o pogodzie, a podawane dane o położeniu, kursie i ścieżce były błędne.

"Teraz już wiadomo, dlaczego Tatiana Anodina z takim naciskiem powtarzała prawdziwą lub wyssaną z palca informację o alkoholu we krwi generała Błasika" - dodaje.

W opinii Gowina błędem polskiej strony w czasie postępowania wyjaśniającego katastrofę było to, że rząd nie przygotował się na "prowokację" z rosyjskiej strony. Jego zdaniem, zasadnym krokiem byłoby umiędzynarodowienie dochodzenia.

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska