A temperatura w Lechu już się podniosła. Presji nie wytrzymuje Mariusz Rumak, który w mało parlamentarnych słowach odmówił wywiadu reporterowi Polsat Sport. Sebastian Staszewski, reporter tej stacji, tak relacjonował całe zdarzenie: „Kilkanaście kroków dzieliło Rumaka od naszego stanowiska, więc zapytałem ponownie, czy aby na pewno nie da się namówić na »trzy słowa« do kamery Polsatu. Trener wpadł jednak w szał! Zaczął krzyczeć: »K..., już raz powiedziałem, że nie, k.…, nie rozumiesz?«, a za chwilę dodał: »Jesteście kanałem zamkniętym! Nie będzie rozmów«”.
Klub potępił zachowanie Rumaka i w oświadczeniu stwierdził, że taka sytuacja już się nie powtórzy. Trener Lecha sam dokłada sobie kłopotów. Jego zespół od początku sezonu sprawuje się słabo, w lidze po dwóch meczach ma tylko dwa punkty i w wypadku braku wygranej z Zagłębiem Lubin trener Lecha może znaleźć się na zagrożonej pozycji. O wiele lepiej od zespołu spisują się kibice Lecha. Wczoraj, pod Ostrą Bramą w Wilnie, odśpiewali „Mazurka Dąbrowskiego”, oddając hołd powstańcom Warszawy. Niektóre media obwieszczały, że kibice Lecha zrobią w Wilnie burdę, nic takiego jednak się nie stało. Za to burdę na murawie zrobili piłkarze z Poznania.
Wszystko wskazuje na to, że lechici nie zagrają w najlepszym składzie, Rumak będzie chciał oszczędzić zawodników na rewanżowe spotkanie z Žalgirisem. Pytanie tylko, co jest teraz ważniejsze – rewanż w LE czy niestracenie kontaktu w lidze z liderującą Legią?
Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"