Przedterminowe wybory w Elblągu były konsekwencję referendum, w którym mieszkańcy odwołali przed końcem kadencji prezydenta Grzegorza Nowaczyka z PO i radę miasta.
W pierwszej turze wyborów prezydenckich, która odbyła się przed dwoma tygodniami, żaden z 10 kandydatów nie zdobył ponad połowy głosów. O stanowisko walczyli Jerzy Wilk z Prawa i Sprawiedliwości oraz Elżbieta Gelert z Platformy Obywatelskiej, którzy uzyskali najwięcej głosów w pierwszej turze.
Do referendum doprowadziła Grupa Wolny Elbląg. Jej przedstawiciele tłumaczyli swoją akcję niekompetencją obecnych władz, nepotyzmem i arogancją włodarzy miasta. Argumentami za odwołaniem władzy były też podwyżki czynszów, cen biletów komunikacji miejskiej.
W Warszawie cały czas trwa zbiórka podpisów o referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy. Jeżeli referendum dojdzie do skutku, może się okazać, że Platforma Obywatelska utraci największy swój bastion.