- Marian siedzi w jednej celi z dwoma przestępcami. Jest przygnębiony, bardzo źle się czuje. Obawia się, co będzie z jego chemioterapią. Termin ma na początku przyszłego miesiąca – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Barbara Nurska, siostra pana Dąbka. Mężczyzna ma raka. Lekarze usunęli mu, a następnie rekonstruowali część twarzy. Sam zabieg chirurgiczny nie wystarczył. Konieczne jest dalsze leczenie.
Marian Dąbek został potraktowany jak prawdziwy bandyta. Policjanci zatrzymali go w lesie k. Bukowa. Wsadzili do radiowozu i zawieźli do aresztu w Olkuszu. Stamtąd trafił do więzienia w Wadowicach. Powód? Skazany nie stawił się na odsiadkę.
– Zatrzymanie było bezprawne, rodzinie uniemożliwiono kontakt z Marianem. Nawet siostry nie mogły się z nim zobaczyć. To pogwałcenie praw człowieka. Wiem, co mówię, znam prawo, przez wiele lat byłem ławnikiem – denerwuje się Stefan Piętka, krewny Dąbka. Podkreśla, że na kilka dni przed aresztowaniem mężczyzna wystosował do Sądu Okręgowego w Krakowie wniosek, w którym prosił o wydłużenie przerwy w wykonywaniu kary. Sąd wniosku nie rozpatrzył, bo sędzia miał dużo pracy.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"