Jeszcze dwa lata temu Dmitrij Rybołowlew był tylko jednym z wielu bogatych rosyjskich magnatów. Jednak po tym, jak kupił większościowy pakiet akcji AS Monaco i zaczął szokować świat na rynku transferowym, staje się sławniejszy od Romana Abramowicza.
Jeszcze rok temu, w kontekście transferu do Monaco, mówiło się np. o Miroslavie Radoviciu w Legii. Teraz jednak Rybołowlew mierzy zdecydowanie wyżej. Rozpoczął od wielkiej bomby – Falcao, jednego z najlepszych napastników świata, który spokojnie mógłby grać w Realu, Barcelonie czy innych największych klubach świata. Ten jednak wybrał klub, który dopiero co awansował do Ligue 1. Następni byli José Moutinho i James Rodriguez z FC Porto. Potem Ricardo Carvalho, były piłkarz Chelsea i Realu. Kolejne nazwiska wciąż przewijają się na transferowej giełdzie. Cristiano Ronaldo? Podobno za podpisanie kontraktu miałby dostać 60 mln euro. John Terry? To byłby oczywisty policzek w stronę Abramowicza. Rosyjski oligarcha z Monaco może kupić tak naprawdę każdego.
Co ciekawe, na razie wszyscy zawodnicy, którzy trafili do klubu z Francji, pochodzą od jednego agenta – Jorge Mendesa. Ten jeden z najbardziej znanych menedżerów na świecie wiedział, gdzie i jak się zakręcić. W sumie za cztery transfery swoich zawodników mógł dostać ok. 20 mln euro!
Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"