Gdy przedszkole nr 16 w Koninie odwiedzić miał wiceminister edukacji, zarządzono, aby wszystkie dzieci pojawiły się w swoich „okolicznościowych” strojach. W związku z tym, że w przedszkolu poszczególne grupy mają stroje dostosowane odpowiednio do nazwy (np. „żabki” chodzą w zielonych dresach i koszulkach, okazjonalnie zakładają też zielone rękawiczki i okulary), na przyjazd przedstawiciela MEN dzieci chciały się w nich zaprezentować.
Na spotkaniu z wiceministrem pojawiły się zatem „żabki”, „biedronki”, a nawet „żyrafki”. Tylko „kaczuszkom” nie pozwolono założyć okolicznościowych strojów. Najwyraźniej przedstawiciele rządu mają na tym punkcie jakiś uraz, więc ostatecznie uznano, że widokiem żółtych kaczek na koszulkach lepiej ich nie prowokować.
Ostatecznie dzieci zostały zmuszone do wystąpienia w strojach galowych. Dyrekcja przedszkola w rozmowie z reporterami Radia Merkury twierdzi, że dzieci same zdecydowały o tym, żeby ubrać się na galowo, jednak poważne wątpliwości w tej sprawie mają rodzice. Ich zdaniem dzieci przy każdej okazji chętnie zakładały swoje przedszkolne stroje, ponieważ były one wygodne, a stroje galowe nigdy nie były lubiane.