Kilka dni po tym, jak rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu ogłosił w obecności prezydenta Aleksandra Łukaszenki stworzenie rosyjskiej bazy lotniczej na Białorusi, ten nagle stwierdził, że nie chodziło wcale o bazę, ale o „dostawy samolotów dla naszych sił zbrojnych”.
Rosjanie sugerują, że Łukaszenka planuje wyjść z politycznej izolacji, a litewską prezydencję w UE (Litwa przejmuje w lipcu przewodnictwo w Radzie UE od Irlandii) wykorzysta do wznowienia dialogu z Europą. O próbie powrotu do polityki lawirowania pomiędzy Zachodem i Rosją mogą świadczyć zapewnienia Łukaszenki, że nie pozwoli na „bandyckie przejęcia” białoruskich przedsiębiorstw przez Rosję. Ale spięcia nie kończą się na Mińsku, również Kijów pokazał ostatnio Moskwie rogi. Ukraińskie władze zablokowały dostawy wody i prądu dla rosyjskiej floty w Sewastopolu. Blokadę zarządzono po tym, jak Moskwa postanowiła, że zmodernizuje Flotę Czarnomorską, ale bez zgody i poza kontrolą Kijowa.
Ukraińska wolta
Decydująca dla energetycznej niepodległości Kijowa może się okazać decyzja sprzed dwóch tygodni o odwróceniu kierunku przepływu surowca w ukraińskich gazociągach. Zamiast przepłacać za rosyjski gaz, Ukraina zaczęła importować go z Niemiec za niższą cenę. Dotychczas płaciła ok. 430 dol. za 1000 m3 surowca. Dzięki kontraktowi z niemieckim koncernem RWE Kijów będzie teraz płacił za gaz przesyłany przez Węgry 380–390 dol. Od listopada ub.r., dzięki zakupom gazu od RWE przesyłanego przez Polskę, Ukraina zmniejszyła import gazu z Rosji o ponad 20 proc. W marcu br. import gazu z Rosji miał spaść niemal do zera.
Zdaniem Rosjan, odwrócenie biegu rurociągów jest niemożliwe, a Ukraińcy pobierają w rzeczywistości rosyjski gaz, który przepływa tranzytem przez Ukrainę do Niemiec i innych krajów UE. Gazprom uważa, że Ukraina działa nielegalnie, sprowadzając tańszy rosyjski gaz z Niemiec przez Polskę i Węgry. Ukraińcy nie dają się zastraszyć i wzywają Gazprom, aby wystąpił z pozwem przeciwko niemieckiemu RWE. Ponieważ przeciwko Gazpromowi Komisja Europejska od jesieni 2011 r. prowadzi śledztwo właśnie o praktyki monopolistyczne, jest niemal pewne, że rosyjski koncern przegra każdą taką sprawę przed międzynarodowym arbitrażem, a może nawet zostać zmuszony do podziału na mniejsze firmy.
Innym ujawnionym w ostatnich dniach działaniem mającym na celu uniezależnienie się od rosyjskiego gazu jest budowa z pomocą Amerykanów pływającego gazoportu k. Odessy. Platforma ma być dostarczona do Odessy w tym roku, a gazoport ma zacząć działać już w 2016 r. Planowany podział ukraińskiego Naftogazu może oznaczać, że Ukraina planuje wypowiedzieć Rosjanom wszystkie kontrakty. Jest jeszcze jeden aspekt ukraińskiej wolty. Jak zauważa Jamestown Fundation, Wiktor Janukowycz, zwalniając z więzienia swojego politycznego przeciwnika Jurija Łucenkę, jednego z liderów pomarańczowej rewolucji, dokonał geopolitycznego wyboru. Pokazał, że nad putinowski projekt Związku Celnego zdecydowanie przedkłada zbliżenie do UE.
Amerykański węgiel rozgrzewa Europę
Według ujawnionego w styczniu poufnego raportu niemieckiego wywiadu BND, powyższe zmiany mogą być geopolitycznym skutkiem amerykańskiego skoku w wydobycia gazu i ropy naftowej. Według BND największymi przegranymi amerykańskiej strategii na rzecz energetycznej niezależności będą Chiny i Rosja. Największymi zaś – poza USA – beneficjentami będą Niemcy i inne „kraje importujące ropę, zwłaszcza te zależne od Rosji”.
Już w tej chwili w wyniku wydobycia gazu z łupków produkcja gazu w USA przewyższyła popyt. Skutkiem tego jest przestawianie się amerykańskich elektrowni z węgla na gaz, który kosztuje 70 dol. za 1000 m3. Według „Wall Street Journal”, amerykański węgiel jest eksportowany do Europy. Jak się bowiem okazuje, nie tylko w osłabionej kryzysem Hiszpanii, ale i w bogatych Niemczech ogranicza się zużycie gazu, wracając do tańszego węgla. W rezultacie spada rosyjski eksport gazu do Europy i zyski Gazpromu.
Według BND do przegranej Rosji przyczynia się dodatkowo spadek cen wynikający z konkurencji na rynkach Europy Środkowej między dotychczasowymi dostawcami ropy do USA, takimi jak np. Nigeria.
Więcej w tygodniku „Gazeta Polska”