Trener tej wesołej zgrai Giampaolo Mazza ma fajną robotę. Pracuje z reprezentacją od 14 lat. Wygrał jeden mecz. I nikt nie chce go zwolnić. – To fantastyczny komfort. Niektórzy wywalani są z pracy trenera po 4 meczach, ja jestem już tutaj 14 lat – mówił niedawno mediom. Kiedy Waldemar Fornalik zastanawiał się, jak zestawić skład na Ukrainę, Mazza kończył lekcję WF u, jest bowiem nauczycielem. Dwa dni później ze swoją drużyną: urzędnikami, elektrykiem, księgowym, barmanem przyjął osiem bramek od Anglii.
Wszystko zaczęło się w 1990 r., kiedy reprezentacja małego państewka oficjalnie została członkiem FIFA. W debiucie przegrali ze Szwajcarią 0:4. Niestety, przez ostatnie 23 lata wyniki się nie poprawiły. San Marino przegrało ostatnich 51 meczów z rzędu! Jedynym wielkim sukcesem było zwycięstwo z Lichtensteinem 1:0 w 2004 r. Częściej jednak zdarzają się takie wyniki, jak 0:13 z Niemcami, 0:11 z Holandią czy 0:10 z Polską w 2009 r. – Kiedy prowadziliśmy 9:0, do Mariusza Lewandowskiego podszedł kapitan San Marino i poprosił go: „Nie strzelajcie 10., nie strzelajcie” – wspominał mecz Marcin Wasilewski.
Giampaolo Mazza, mówiąc o spotkaniu z Polską, nie ukrywa, że nie liczy na dobry wynik. – Mamy siły na 45 minut, potem może być ciężko – powiedział z uśmiechem na ustach. San Marino jest obecnie na 207. miejscu w rankingu FIFA. Ex aqueo ich sąsiadem jest reprezentacja… Bhutanu. Po Sanmaryńczykach nie można więc spodziewać się wielkiej piłkarskiej klasy. Trzeba jednak do nich podejść z szacunkiem, tak jak oni podchodzą do przeciwników. Nigdy nie grają ostro, mimo wyraźnej różnicy umiejętności, nie starają się tego nadrabiać agresywną grą i polowaniem na nogi. – Futbol to dla nas przyjemność i możliwość zwiedzania świata. Szanujemy każdego przeciwnika, przecież zdrowie jest najważniejsze – powiedział Giampaolo Mazza.
Przeciwnika, może nawet za bardzo, obawiają się… Polacy. – To dla nas wszystkich mecz na przełamanie. Nie ma co się oszukiwać, to wcale nie będzie łatwe spotkanie – mówił Robert Lewandowski. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że drużyna barmanów i urzędników nie jest w stanie Polsce zagrozić. Jeżeli jednak stanie się cud… Lepiej o tym nie myśleć.
Cały artykuł ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie”