Dziennikarz prowadzący rozmowę atakował co chwila prof. Biniendę, zadając mu prowokacyjne pytania o "zamordowanie prezydenta". Nie zabrakło też złośliwości dotyczących Dreamlinera, którego silnik konstruował Wiesław Binienda, choć awarie związane z tym samolotem dotykają zupełnie innych elementów.
Prof. Wiesław Binienda odparował te ataki i szczegółowo opisał, w jaki sposób komisja Millera i prokuratura unikają dyskusji z ekspertami zespołu smoleńskiego. Przypomniał też o wtorkowej debacie na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którą członkowie komisji Millera - mimo zaproszeń - zbojkotowali. Podkreślił: - Oni wypowiedzieli się już wcześniej, że nie mają zamiaru się ze mną spotkać. Ja chciałbym, żeby się spotkali. Liczę na to, że może zmienili w tej chwili zdanie. Chciałbym, żeby jutro przyszli. Miałem nadzieję, że Polska skorzysta z mojej pracy.
Na pytanie, skąd w smoleńskiej brzozie wzięły się elementy samolotu, prof. Binienda odpowiedział, że mogły zostać one wtłoczone w drzewo w wyniku eksplozji w skrzydle; mogły lecieć bowiem z prędkością 80 m/s. - Od września 2011 r. wzywam członków komisji Millera, żeby pokazała swoje wyniki [dotyczące brzozy] - dodał naukowiec.
Po rozmowie z prof. Biniendą gościem programu "Minęła dwudziesta" był prof. Marek Żylicz, biorący udział w pracach komisji Millera (prof. Binienda wyraził żal, że w wyniku takiego zaplanowania audycji przez TVP Info nie doszło do bezpośredniego spotkania na antenie). W ostatniej części programu wystąpili mjr Michał Fiszer, były pilot, i Michał Setlak z "Przeglądu lotniczego".
Transmisja z wtorkowej debaty naukowców nt. katastrofy smoleńskiej od godz. 10 na portalu Niezalezna.pl