Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Antoni Macierewicz o kłamstwach National Geographic

Głównym bohaterem filmu National Geographic „Śmierć prezydenta” nie jest ani Jerzy Miller, ani autorzy raportu Anodiny, choć zapewne taki był zamiar jego twórców. Głównym i to negatywnym bohaterem są Polacy, którzy wciąż podejrzewają, iż ich prezyden

Autor:

Głównym bohaterem filmu National Geographic „Śmierć prezydenta” nie jest ani Jerzy Miller, ani autorzy raportu Anodiny, choć zapewne taki był zamiar jego twórców. Głównym i to negatywnym bohaterem są Polacy, którzy wciąż podejrzewają, iż ich prezydent i przywódcy zostali zamordowani w zamachu smoleńskim. Uporczywe powtarzanie tej tezy przez autorów sugeruje, że walka z nią to główny cel filmu - pisze w "Gazecie Polskiej" Antoni Macierewicz.

Przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej specjalnie dla "GP" zrecenzował kanadyjski film dokumentalny.

Film „Śmierć prezydenta” nie został wyprodukowany na użytek polskiej opinii publicznej. Przeciwnie, jego rolą jest przedstawienie katastrofy smoleńskiej opinii światowej i utrwalenie w niej rosyjskiego punktu widzenia. Dlatego nie ma w filmie ani słowa o tym, jak naprawdę wyglądała wieża kontrolna w Smoleńsku, a w miejscu walącej się budy możemy oglądać nowoczesne, przeszklone wnętrze - pisze Antoni Macierewicz.

Wymuskani oficerowie rosyjscy pieczołowicie badają każdy szczątek samolotu i zwłok niczym z opowiadań minister Ewy Kopacz i premiera Donalda Tuska i oczywiście nie widzimy niszczenia wraku, wybijania szyb, cięcia blach. Nie dowiadujemy się też o fałszowaniu dokumentów czy zamianie ciał ofiar. To wszystko mogłoby przecież zepsuć idylliczny obraz Rosji Putina i kazać postawić pytania, kto i dlaczego wciąż ukrywa prawdę o śmierci polskiej elity? I jaką rolę odgrywają w tym urzędnicy Władimira Putina, a jaką Donalda Tuska? - pyta poseł PiS.

Zdaniem Macierewicza - fakt udowodnienia fałszywości wniosków zawartych w raporcie MAK nie ma żadnego znaczenia dla National Geographic.

Przecież trzeba za wszelką cenę zdusić upiory spiskowe, a do tego konieczne jest jednoznaczne wskazanie winnych katastrofy. Być może dlatego też zaprezentowano całkowicie bezpodstawną tezę, że samolot uderzył w brzozę na wysokości 11 m. Fałszywa jest też teza, że do momentu rzekomego uderzenia w brzozę wszystkie przyrządy samolotu były w pełni sprawne. Stwierdzenia tego nie podtrzymuje nawet polska prokuratura, tak chętna do wspierania Rosjan - tłumaczy szef sejmowego zespołu smoleńskiego.

I zaznacza: Na podstawie zapisu skrzynki parametrów lotu (ATM) można jednoznacznie wykazać, że ok. 50 m przed miejscem, gdzie rośnie brzoza, zaczął rozpadać się lewy silnik samolotu, a po nim silnik prawy i środkowy. Autorom scenariusza filmu „Śmierć prezydenta” ustalenia te nie przeszkadzają w odtworzeniu przebiegu katastrofy według ich koncepcji. Ustalenia te nie przeszkadzają również Jerzemu Millerowi, Maciejowi Laskowi i Wiesławowi Jedynakowi, choć muszą oni znać zapisy skrzynki ATM!

Całość artykułu Antoniego Macierewicza w tygodniku "Gazeta Polska"

Autor:

Źródło: Gazeta Polska

NAJNOWSZE Polska