Na konferencji prasowej na lotnisku w Pekinie Schmidt powtórzył, że czterodniowa wizyta miała charakter prywatny i dotyczyła kwestii swobodnego korzystania z internetu.
"Wybór teraz należy do nich. Według mnie nadszedł czas, aby władze zaczęły (zwiększać dostęp do internetu), albo Korea Północna pozostanie z tyłu" - dodał. Jak podkreślił Schmidt, pozostawanie w "izolacji od świata, który jest coraz bardziej ze sobą połączony", uderzy w samą Koreę Płn. i jej wzrost gospodarczy.
Bill Richardson poinformował, że kwestie dostępności internetu i telefonii komórkowej omawiano z przedstawicielami rządu Korei Płn., w tym MSZ, i naukowcami. "Zachęcaliśmy północnokoreański rząd, aby rozwijał możliwość korzystania z internetu" - dodał były dyplomata, który jest ekspertem od spraw Korei Płn.
W komunistycznej Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej korzystanie z internetu wymaga zezwolenia władz i jest obwarowane restrykcjami. Większość tamtejszych internautów ma dostęp tylko do krajowego systemu intranet, a nie do globalnej sieci World Wide Web. Zaledwie co 16 Koreańczyk z Północy ma telefon komórkowy.