Zaskakujące słowa padły wczoraj z ust Bronisława Komorowskiego w programie Tomasza Lisa na antenie TVP2. Choć w czasie swojej wizyty w Rosji Radosław Sikorski ws. sprowadzenia wraku Tu-154M do Polski nie wynegocjował nic, poza kolejnymi zapewnieniami strony rosyjskiej, prezydent i tak dostrzegł „pewien postęp”; Komorowski był też wyraźnie usatysfakcjonowany nic nieznaczącymi zapewnieniami Siergieja Ławrowa, szefa rosyjskiej dyplomacji.
- Przedłużanie się stanu takiego, że wrak jest w Rosji, już szkodzi stosunkom polsko-rosyjskim. Uważam jednak, że jest pewien postęp w tej sprawie. Siergiej Ławrow powiedział przecież, że natychmiast po zakończeniu ich śledztwa wrak wróci do Polski. Nie trzeba eskalować sporu – stwierdził Komorowski.
Odnosząc się do teorii o zamachu w Smoleńsku, Bronisław Komorowski wyraził ubolewanie z powodu rozwiązania komisji Jerzego Millera, która jego zdaniem mogłaby skutecznie walczyć z „teoriami szalonych głów”. W dalszej części programu prezydent przekonywał, że mówienie o zamachu oparte jest na „zerowych przesłankach i dowodach, szkodzi relacjom wewnątrzpaństwowym i międzypaństwowym”, a specjalistów i naukowców z zespołu Antoniego Macierewicza nazwał ekspertami „od nie wiadomo czego”.
Bronisław Komorowski ostro skrytykował także wszystkich uczestników marszów i manifestacji organizowanych przez PiS.
- Ktoś, kto dziś śpiewa „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”, a nie „pobłogosław Panie”, sam się skazuje na marginalizację. Ogromna większość narodu tak nie myśli – zapewniał Bronisław Komorowski.